2763575919480wall

Co zrobić, gdy utknęliśmy w martwym punkcie?

Komentarze6

Utkwić w martwym punkcie podczas badań historii rodziny jest bardzo łatwo, ale z niego wyjść i ruszyć dalej to już inna historia. A jak sobie z tym poradzić?

Pan Waldemar Frontczak, który był między innymi głównym ekspertem w programie Sekrety Rodzinne, wzorowanym na angielskim odpowiedniku „Who Do You Think You Are?” odpowiada, że jest to dość trudne pytanie, bo nie ma dwóch takich samych sytuacji. Nawet pozornie podobne problemy genealogiczne mogą się od siebie różnić i to zasadniczo. Gdybym jednak miał poradzić coś od strony metodologicznej, to powrót do początku. Ponowne przeglądanie zgromadzonych informacji, najlepiej z drugą osobą, która powinna pełnić funkcję krytyka i zadawać pytania. To często pomaga, bo gdy zbyt głęboko tkwimy w temacie, to wielokrotnie nie potrafimy dostrzec swoich błędów. Osoba z zewnątrz może nam uświadomić słabe punkty naszego rozumowania, bądź wskazać całkiem nowe kierunki myślenia.


Jak pisze Pani Małgorzata Nowaczyk, autorka książki Poszukiwanie przodków. Genealogia dla każdego…Od początku mojej przygody genealogicznej minęło już prawie 10 lat. Od tego czasu bardzo zmieniły się moje postrzeżenia spraw – już nie uważam, że genealogię robi się i kończy, ale zrozumiałam, że jest to pasja na całe życie. Na początku parę razy nawet pomyślałam „fajne te hobby, szkoda, że tak szybko się skończy” – bo myślałam, że przygoda z genealogią kończy się jak tylko wypisze się wszystkich przodków z ksiąg parafialnych. Nawet przerwałam moje poszukiwania, odstawiłam je na boczny tor, aby zachować sobie coś na przyszłość, żeby jeszcze mieć co robić na emeryturze. Jednak gdy wróciłam do genealogii na początku roku 2011, okazało się, że jeszcze mam dużo do zrobienia. Zaczęłam prowadzić mój Blog. Znalazły się nowe dane, nowe gałęzie, nowi potencjalni lub udokumentowani krewni. I dalej to tak samo wciąga, tak samo rozbudza wyobraźnię. I daje jeszcze więcej satysfakcji, bo teraz zaczynam zbierać owoce moich poprzednich działań!

A my przedstawiamy kilka naszych wskazówek, aby ruszyć z miejsca, jeśli utknęło się w martwym punkcie:

  • Sprawdzajcie dokumenty, zdjęcia po kilka razy, a może nóż zdarzy się, że coś przeoczyliście
  • Wybierzcie się do miejscowości przodka, który jest najstarszy w Waszym drzewie, odwiedźcie parafię, archiwum jak i bibliotekę w tej miejscowości, kto wie może uda się Wam znaleźć „coś” czego nie udało się do tej pory
  • Spróbujcie zlokalizować adres danego przodka, a może obecni mieszkańcy będą mogli jakiś Wam pomóc i skierować na właściwy trop
  • Jeśli macie taką możliwość przepytajcie najstarszych członków rodziny jeszcze raz, kto wie ‚z wiekiem’ dużo się zapomina, może jak pokażecie im jakieś rekwizyty, lub jakąś starą pamiątkę, dziennik – będą mogli sobie przypomnieć więcej
  • Korzystajcie z Smart Matches i Record Matches są one wspaniałym źródłem informacji
  • Wypróbujcie Super Wyszukiwarkę, kto wie jakie skarby rodzinne mogą się tam kryć
  • Umieszczajcie informacje na forach, takich jak genealogiczne Forum MyHeritage, a może ktoś również poszukuje informacji na temat przodka, którego Wy szukacie? Szczęśliwą historię zakończoną odnalezieniem krewnego przez zapytanie na forum opublikowaliśmy od Pani Renaty, może posłuży ona Wam za przykład. Jak pisze Pani Renata…poszukując pomocy w moich badaniach wreszcie odwiedziłam forum genealogiczne MyHeritage (przecież już miałam założoną witrynę online). W końcu wpisałam się według nazwiska przodka i rozpoczęło się oczekiwanie. Trwało to 48 dni, tylko 48 dni! Otrzymałam wiadomość za pośrednictwem MyHeritage, cyt. „Witam, jestem Piotr Z., mieszkam w Krakowie. Też szukam moich korzeni”. To była dobra wiadomość, bardzo dobra wiadomość! Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że jesteśmy krewnymi, ale nastąpiło to w ciągu kilku kolejnych dni. Piotr przysłał mi „trochę dat i informacji” i wtedy nastąpił przełom. Dodatkowe dokumenty potwierdziły pokrewieństwo; Anna i Ludwik byli rodzeństwem – mieli tych samych rodziców!

Ważne jest, aby się nie poddawać! I też prosić innych o pomoc, jeśli mogą za nas coś sprawdzić – co dwie pary oczu to nie jedna!

A czy Wy utknęliśmy kiedyś w martwym punkcie podczas badań historii rodziny? Jak sobie z tym poradziliście? Z przyjemnością wysłuchamy w komentarzach Waszych sugestii i sytuacji, w jakich się znaleźliście.

Zostaw komentarz

Adres email jest prywatny i nie zostanie wyświetlony

  • Kunda Web Site.


    Styczeń 23, 2013

    Tak,szukam przodków swojej rodziny.Pochodzę z woj.Podlaskiego.

  • Patryk


    Styczeń 23, 2013

    denerwuje mnie to ograniczenie- do 250 członków rodziny :/

  • Zbyszek


    Styczeń 23, 2013

    Do Kunda Web Site.
    Jśsli to nie jest żart lub komputerowa sztuczna inteligencja, to ja jestem potomkiem rodziny Kunda vel Kundziewicz z okolic Sztabina. Zapraszam do kontaktu poprzez mego bloga
    http://www.mierzejewskirodzinaikrze.blogspot.com

  • Augustyn Czubocha


    Styczeń 23, 2013

    Witam. Do Zbyszek. W mojej miejscowości, jej pewna część,
    nazywa się Sztabin lub Sztabiny( inaczej doły ).
    Nie jestem do tego zbyt przekonany.
    Jeżeli ” Zbyszek ” wie pochodzenie tej nazwy proszę o odpowiedż.

  • Anna


    Styczeń 23, 2013

    Poszukuje krewnych mojej praprababci Antoniny Rutkowskiej zd Dziurkiewicz córka Ludwika i Mari Dziurkiewiczów pochodzacych z przeciszowa i Zatora ( małopolska ) . Urodzona ok 1870 zm w Krakowie 1968 roku. Matka 3 dzieci , Antoni Rutkowski , Mari Bercal zd Rutkowska i Ludwik Rutkowski.

  • Marian Kiełbasa


    Styczeń 25, 2013

    Duduję drzewo rodzinne Kiełbasów Krakowiaków i Durlików. Stale mam przerwy w tworzeniu, a to ksiądz nie dopisał danych w akcie np. ślubu, a to nieznany ojciec dziecka, a to błąd w nazwisku, albo brak jeszcze dostępu do akt. Po prostu szukam w sieci, robię notatki i próbuję dopasować do znanych już mi faktów. Czasami udaje mi się zaczepić kogoś o podobnym nazwisku w sieci. Jedni odowiadają inni milczą. Pozdrawiam Marian Kiełbasa