7068206008089ewa

Przodkowie Hubertusa von Lucke und Kurzig

Komentarze3

W poszukiwaniu swoich przodków, 75-letni Niemiec trafił do muzeum w Międzyrzeczu i odnalazł siostrę swego prapradziadka Ewę Bronikowską. A konkretnie jej obraz sprzed 338 lat. To najbardziej znany sarmacki portret trumienny.

Hubertus von Lucke und Kurzig urodził się w 1935 roku w Górze Śląskiej. Wtedy miasteczko nazywało się Guhrau. Jego przodkowie przybyli tam pod koniec XVII wieku. Od ponad 30 lat Niemiec usiłuje rozszyfrować dzieje swojej rodziny i odtworzyć jej drzewo genealogiczne. To zadanie jak dla detektywa, bo dzieje rodziny targały nią po Brandenburgii, Wielkopolsce i Śląsku. Dotarł do początku XVI wieku, kiedy jeden z jego praszczurów trafił z Neumark (Nowej Marchii) do niewielkiej wsi Kursko pod Międzyrzeczem, która po niemiecku nazywała się Kurzig. Stad ostatni człon w rodowym nazwisku.


W połowie XVI wieku rodzina von Lucke przeszła na luteranizm. Podobnie jak inne niemieckie i polskie rody z tych okolic. Prekursorami protestantyzmu na Ziemi Międzyrzeckiej byli Unrugowie, którzy w pobliskich Pieskach założyli jedną z pierwszych w Rzeczpospolitej parafii luterańskich.

Właśnie do Międzyrzecza von Lucke dotarł w poszukiwaniu przodków. Wielu odnalazł w miejscowym muzeum. Na portretach trumiennych z XVII i XVIII wieku. Nieznani rzemieślnicy uwiecznili na nich Unrugów, Zeydlitzów, Prittwitzów i Dziembowskich, z którymi jego pradziadowie przez blisko 200 lat wchodzili w rodzinne koligacje. Jesteśmy spokrewnieni z większością znanych wielkopolskich, brandenburskich i śląskich rodów magnackich. Także z Bronikowskimi, którzy po nas zostali właścicielami Kurska – mówi Pan von Lucke.

Jednym z krewniaków von Lucke był Aleksander Bronikowski, brat Ewy Bronikowskiej, która zmarła w 1672 r. Miała zaledwie dziesięć lat. Teraz jej portret jest ozdobą muzeum w Międzyrzeczu. Malarz popuścił wodze fantazji, bo na obrazie dziewczynka wygląda na znacznie starszą. Ubrana jest w dworską suknię, ma naszyjnik, a głowę okalają rudozłote pukle.

Obraz powstał po jej śmierci. W trakcie ceremonii pogrzebowej stał przy jej trumnie. Teraz to ikona sarmackiego portretu trumiennego. Zjeździł cały świat, był eksponowany w największych i najbardziej prestiżowych muzeach, galeriach i wystawach w Londynie, Mediolanie, Rzymie i Paryżu. Ojcem Ewy i przodkiem Hubertusa był Zygmunt Bronikowski, który zmarł 26 lat po swojej córce. Na portrecie wyróżnia się czupryną podgoloną na sarmacką modłę. Z marsowego był rodu. Mając 22 lata, potykał się z Kozakami atamana Chmielnickiego, w czasie potopu szwedzkiego bił najeźdźców, choć sam był luterskiego wyznania. Potem gromił na stepach tatarskie czambuły i tureckie wyprawy. Na tablicy inskrypcyjnej czytamy panegiryk na jego cześć: „Jako młodzieniec wpierw wiedzą, później wojowaniem błyszczał, przeto zyskiwał zaszczyty i urzędy, również funkcje kapitana w czasie wojny sprawował”.

W maju oglądał ją Albrecht von Lucke und Kurzig, syn Hubertusa. To była jego pierwsza wizyta w Międzyrzeczu.

Źródło: Gazeta Lubelska

Zostaw komentarz

Adres email jest prywatny i nie zostanie wyświetlony

  • STANISLAW


    Czerwiec 21, 2010

    Siostra prapradziadka sprzed 338lat?????????????????.
    Proszę obliczyć 5 pokoleń wstecz na jedno pokolenie przypada 67 lat. W jakim wieku zakładali rodziny?.

  • Justyna


    Czerwiec 25, 2010

    Panie Stanisławie: jej obraz sprzed 338 lat. Dane pochodzą z Gazety Lubelskiej.

    Serdecznie pozdrawiam,
    Justyna

  • Marcin


    Listopad 30, 2012

    Byłem. Widziałem 🙂
    Mój śp. pamięci Tata pracował w tym muzeum.