Historia Użytkownika: Dzieje dziadka Nikodema i jego rodziny

Historia Użytkownika: Dzieje dziadka Nikodema i jego rodziny

Komentarze4

Dzisiaj chcemy Wam zaprezentować piękną historię dziadka Nikodema, którą nadesłał nam Ksiądz Krzysztof. Ksiądz Krzysztof Płonka, jest księdzem katolickim od 7 lat. Od 2 lat mieszka i pracuję w Mołdawii, m.in. jako duszpasterz Polonii. Pochodzi z Żor, z Górnego Śląska, gdzie żyli jego przodkowie ze strony Matki. Natomiast jego Ojciec pochodził z Małopolski. Część jego rodziny wyemigrowała na początku XX w. do USA. Rodzina księdza Krzysztofa utraciła z nimi kontakt blisko 50 lat temu, ale udało mu się ich odnaleźć właśnie dzięki MyHeritage i innym portalom społecznościowym, po prawie 10 latach poszukiwań, od kiedy zainteresował się genealogią. Może kiedyś ksiądz Krzysztof napisze historię również o tym…

Trzeci maja to rocznica nie tylko uchwalenia pierwszej polskiej Konstytucji, ale i wybuchu III Powstania Ślaskiego. Rocznica obchodu tego wydarzenia stała się ostatnio dość głośna z powodu skomplikowanej sytuacji narodowościowej na Górnym Śląsku w owym czasie. Z tej okazji postanowiłem opisać historie mojego dziadka Nikodema – powstańca śląskiego, aby zobrazować jak bardzo zagmatwane były losy górnośląskich rodzin.

Dziadek Nikodem i babcia Agnieszka, Zdjęcie Ślubne 30.10.1932


Protoplasta rodu Wacławczyk to Thomas Wacławczyk, urodzony w Izbicku (Stubendorf) w 1862 roku, mój pradziadek ze strony matki, Małgorzaty. Miał kilkanaścioro dzieci i dzisiaj nikt nie pamięta dokładnej ich liczby. Najstarsza córka Łucja urodziła się w 1885 roku, najmłodszy syn, Józef w 1938. Mój dziadek Nikodem Florian Wacławczyk przyszedł na świat 3.05.1903 roku w Solarni należącej wówczas do Królestwa Prus. Dokładnie w dzień jego 18 urodzin wybuchło III Powstanie Śląskie, w którym wziął udział jako jedyny syn z tej rodziny. Po podziale Górnego Śląska jego rodzinny dom pozostał na terytorium Niemiec. Za udział w Powstaniu, w obawie przed represjami ze strony niemieckich władz, udał się na emigrację do Francji. Tam zdobył zawód zegarmistrza i złotnika, pracował na kolei, aż w końcu zaciągnął się do Legi Cudzoziemskiej i służył w Maroku.

Thomas Wacławczyk, urodzony w Izbicku (Stubendorf) w 1862 roku, mój pradziadek

Jego siostra znalazła pracę jako sprzątaczka w gospodzie, po polskiej stronie granicy w Żorach, gdzie pracowała wraz z moją przyszłą babcią Agnieszką. Po zakończeniu służby w Legii dziadek odwiedził swoją siostrę w Żorach i poznał swoją przyszłą wybrankę serca. Pojawiła się iskra miłości i postanowili się pobrać, ale na drodze stanęło obowiązujące prawo i polscy urzędnicy. Dziadek jako obywatel Niemiec nie dostał zgody na ślub z obywatelką Polski! Miłość i spryt dziadka okazały się jednak silniejsze. Zrzekł się niemieckiego obywatelstwa i dzięki kuzynowi zajmującemu poważne stanowisko w Policji Śląskiej w Katowicach, już po tygodniu otrzymał obywatelstwo polskie. Gdy przeszkoda formalna zniknęła, zakochani w sobie Nikodem i Agnieszka stanęli na ślubnym kobiercu, 30.10.1932 roku.

W roku 1934 przyszła na świat moja mama Małgorzata, a rok później jej brat Bronisław. Po wybuchu II wojny światowej wypadek podczas pracy na kolei uchronił mojego dziadka przed powołaniem do Wermachtu. Został jednak zatrudniony w roli tłumacza dzięki doskonałej znajomości języka niemieckiego, francuskiego, polskiego i rosyjskiego, oraz nieco słabszej czeskiego i… arabskiego, którego nauczył się podczas pobytu w Maroku. W roku 1945 historia rodziny Thomasa Wacławczyk niespodziewanie zmieniła bieg. Spośród dziesięciorga dorosłych dzieci mających już swoje rodziny, pięcioro zostało uznane przez nowe władze polskie za Polaków i pozwolono im pozostać na Górnym Śląsku, a pięcioro za Niemców, którym nakazano opuścić granice Polski.

Rodzinny dom mojego dziadka zajęli repatrianci zza wschodniej granicy i mieszkają w nim do dnia dzisiejszego. Wspomnę jeszcze, że wśród kuzynów mojego dziadka znajdziemy osoby zarówno wcielone do Wermachtu, czasem z własnej woli, jak również więźniów obozu Auschwitz. Więźniem Auschwitz był również szwagier dziadka, którego synowie walczyli na froncie wschodnim, oczywiście w mundurach Wermachtu. Opisuję tę historię nie tylko dlatego, aby uczcić mojego dziadka Nikodema oraz jego rodzinę, ale również po to, aby wszyscy wypowiadający się na temat Górnoślązaków wiedzieli, że historia naszych rodzin nie może być postrzegana jako obraz czarno-biały.

Zostaw komentarz

Adres email jest prywatny i nie zostanie wyświetlony

  • Ewa M.


    Maj 11, 2011

    I przez mądrych ludzi nie jest tak postrzegana, a historia miłości dziadka warta jest pamięci. Pozdrawiam.

  • Leszek Pałka


    Sierpień 4, 2011

    To jest świetna opowieść o życi człowieka. Jest to także świetna opowieść o Śląsku i jego dziejach najnowszych. Kto nie mieszka na Śląsku a jeszcze w dodatku nie zna hymnu polskiego, nie wie jakie są symbole Polski. Nie powinien miec prawa sie wypowiadać na temat Śląska i cierpiących tu ludzi. Sadzę, że mozna by nieco rozszerzyć tę opowieść. Moge w tym troche pomóć, póki co jednak pracuję nad opisem działań swego dziadka Alojzego Pawelca. Pozdrawiam serdecznie.

  • Karlos


    Październik 6, 2013

    Witam. To jest muj Dziadek a jego Synem jest Karol Waclawczyk zamieszkaly na Solarni jako ostatni zyjacy Syn Tomasza Waclawczyka.

  • Pieter


    Kwiecień 20, 2014

    To ,,Karlos” to mój Onkel.. bo Nikodym to mój dziadzio !