14533735957482011_09_dom

Historia Użytkownika: Opowiadania znalezione na strychu (część 3)

Komentarze1

A dzisiaj kolejna, już trzecia cześć z cyklu: Opowiadania znalezione na strychu” spisane przez Panią Jolantę! Jak podobają się Wam historie rodzinne Pani Jolanty? Poniżej prezentujemy dalsze losy Stanisława po śmierci jego żony.

Po stracie żony Stanisław poddał się rozpaczy i nie chciał pozostać na miejscu gdzie spalono mu dwór. Z listu od brata Marcina Nartowskiego pisanego z Wiednia do Stanisława dowiadujemy się sporo szczegółów, poniżej jego treść:

9 listopada 1849 Wiedeń

Kochany Stasiu!

Winienem Ci odpowiedź na twój ostatni list, jako też na ten któren z pakietem był załączony. Jednak na ten ostatni nie mam, co odpowiadać gdyż ten był musiał jeszcze przed tym bądź był pisany nim dostałeś wiadomość o tym żeś do Narajowa został mianowany. Ja już parę dni zbieram się do Ciebie pisać- ale ze złości nie mogłem, gdyż byłbym Ciebie uraził, a tego nie chcę nigdy uczynić – ale już daremnie, że Cię trochę wybesztać muszę, to już darujesz.

Ty takie listy piszesz lamenty, takie strachy i takie frasunki opisujesz – i takie same listy z domu otrzymałem, jak gdybyś ty dopiero był smarkacz 19 letni albo 17 letni, tak robisz jakbyś jeszcze nigdy na świecie nie żył nie potrafił zaradzić w teraźniejszym położeniu, które Ci teraz obiecuje przyjemności – ale ty w samej rzeczy nie mogą was wystawić-jakie wy ludzi jesteście podajecie się o sytuację większą, piszesz, aby wszystko tentować co by tylko wam pomogło, a potem gdy to się wszystko zrobi- to po tym lamentujecie nie wiecie by dać rady i obecnie rezygnować.

Luby Stasiu! Daruj są to trochę za twarde słowa, które Ci tu piszę, ale są też prawdą, prawda nie zawsze jest przyjemna- ale czasem-gdy na czasie ją używamy jest bardzo pożyteczną ty musisz ode mnie w tym liście same prawdę czytać, to ci nic nie pomoże- to samo do domu pisałem – ale nie chciałbym byś się tym uraził, a jeżeli przeze mnie się rozgniewasz, to Cię osobiście przeproszę, gdyż musisz wiedzieć, że tego miesiąca wyjeżdżam z Wiednia- i zostanę u Ciebie tak długo, póki do Narajowa nie dojedziem – rozumie się, jeżeli niezbędnie trwało aż do Wiosny to przeniesienie- gdyż tak długo czekać nie mogę.

To nie możemy rzec, kiedy nam rozkażą jechać na miejsce, to załatwisz w lwowskiej ferwaltii do dyspozycji-  Dostaniesz, więc ode mnie liścik, w którym Ci doniosę do Bochni przyjadę abyś albo przysłał, albo sam przyjechał

Teraz do moich słów prawdy!

Patrz bracie kochany- będąc jeszcze w Bolechowie, prowadziłeś ty życie przyjemne, jako kawaler, nie żyłeś w prawdzie w zbytku, ale też, co to bieda-bawiłeś się. Hulałeś sobie, kochałeś się romantycznie – twoje najpiękniejsze lata….pięknie spędziłeś, jak 1000 innych ludzi tego nie mieli- u p. twojej rodziny brat autor –ten w swoi8m najpiękniejszym wieku już musiał się martwić i mozolić, on musiał wypłacić dług po Ojcu- musiał, na nas wszystkich pracować- a co za to miał i ma dotychczas niepokój w domu i teraz jest starym kawalerem, któren przez cały czas tylko ukradkiem po lasach lub po polach swe przyjemności życia z chłopakami używać musiał-  Tyś dostał pocztę w Rzegocinie, z tym utrzymaniem i własny chleb, nie bardzo to pyszne utrzymanie, ale dla Ciebie jednego dostateczne i nawet dosyć przyjemne- nie chciałeś lub, podług Twego zdania nie mogłeś sam żyć, ożeniłeś się- dostałeś żonę piękna, młodą, dobrą, dostałeś Anioła- dostałeś żonę, o która którzy ja poznali zazdrościli. Ty przeżyłeś z nią prawie dwa lata w słodyczy, chociaż w niedostatku, użyłeś szczęścia stanu małżeńskiego, owoc tego pięknego małżeństwa jest luby piękny Aniołek-Bogu się podobało tobie żonę tę pozwać do siebie- tyś został w smutku podrożony- ale teraz Bóg się nad tobą zlitował, poprawia twój los, daje Ci utrzymanie piękne będziesz miał 1300 (lub 1500- nie bardzo mogę odczytać słowa) K rocznego dochodu – a ty narzekasz- ta ty teraz rady dać nie możesz- fe Stasiu- to nieładnie-postępuj ty teraz, jako mężczyzna- nie jako chłopak- masz doświadczenie- i nie ulegaj zaraz pierwszym trudnościom- Więc jeżeli już nie możesz znikąd dostać pieniędzy na pożyczkę -ha, to ty poradź-mężczyzna tak przystojny jak ty z 1500 K rocznego dochodu, aby partii nie znalazł, która go ze wszystkich tarapatów wyrwała – i aby ty po tym szczęśliwie żył dla swoje żony- a przynajmniej dla swego dziecka.

Panie Bracie, ty jesteś teraz Ojcem, to jest teraz twoją powinnością starać się o jego edukację- o jego przyszłe życie- tyś teraz winien twojej żonie ofiarować niecoś na znak żeś ją kochał- pokaż jej, więc to żeś ją kochał- i ofiaruj miłość lub inny głupstwa życia ludzkiego-nie szukaj ty bawidełka- albo fortepiany – szlachciankę lub Hrabiankę- szukaj ty teraz żonę godną, rozumną- majętną- nie potrzebujesz według majątku brać ty koczkodana, jakiego brzydkiego lub starego- tego nie potrzebujesz – ale też nie żeń się po wariacku- z romansów lub próżności -Pamiętaj oraz na to, że jeżeli się z majątkiem ożenisz, że nie tylko swemu dziecku i sobie pomożesz – i dajmy na to żebyś nawet nie był bardzo szczęśliwy- gdyż już szczęścia w małżeństwie użył.- ale możesz także twemu bratu pomóc któren tyle ofiar dla nas poniósł, pomożesz Naszej Matce i nieszczęśliwej siostrze, które sukienki nie mają by…..sprawił -\

Stasiu Kochany-przykro mi jest pisać, mnie samemu łzy idą- ale ja to mocne przedsięwzięcie zrobiłem sam teraz porzucam Wiedeń- jadę do Galicji szukać mego szczęścia- i chcę Antosiowi pomóc gdyż on w okropnej biedzie –prawda, że ja na razie nie mam nic jeszcze ale czy Bóg łaskaw mi da abym temu poczciwemu i biednemu Bratu i Matce starej pomógł.

Część oryginału powyższego tłumaczenia listu


Trudno dociec jak to się stało, że w końcu wybrał i Stanisław Nartowski ożenił się po raz drugi z Tetką Niżankowską z domu Smarzewską. Około 1850 roku i osiadł Narajowie, gdzie został poczmistrzem.

Odnoszę wrażenie, że nie był to wybór pozbawiony pewnej dozy wyrachowania, bowiem, jak się dowiadujemy ze starego dokumentu, to Smarzewscy musieli być zamożni gdyż pożyczali niezłe sumy pieniędzy.

A skoro kwity dłużne pozostały w domowym archiwum, to znaczy pieniędzy Mühlstoccy nie oddali.

Również spadek po siostrze, uzyskała Tekla, późniejsza żona Stanisława Nartowskiego, o czym świadczy dokument tej treści:

Pan Prokopowicz pisze do pana Chrzanowskiego, radcy Magistratu w Brzeżanach, co następuje:

Sąd Cywilny miasta powiatowego Brzeżan przekazuje cały spadek po zmarłej 7 września 1846 r. w Brzeżanach Apolonii ze Smarzewskich Smuchowskiej, która pozostawiła testament datowany na 5 stycznia 1845 r., na podstawie wyżej wymienionego testamentu wraz z dobrodziejstwem inwentarza sporządzonego 6 sierpnia 1846 r. pani Tekli ze Smarzewskich Niżankowskiej będącej jedyną spadkobierczynią zmarłej. Prokopowicz

An den Rathe des Magistrats

Brzeżany am 17. August 1850

Chrzanowski

Oryginał dokumentu, treść powyżej

Stanisław dzieci z drugą żoną nie miał. Nie wiadomo, dlaczego oddał jedynaka na wychowanie do rodziny pierwszej żony.

Tekla druga żona Stanisława, wdowa po jakimś Niżankowskim, oprócz siostry Apolonii Smuchowskiej z domu Smarzewskiej miała też brata.

Tenże brat Smarzewski, szlagon, co nienawidził okupanta austriackiego w geście sprzeciwu nie płacił podatków. Raz świeżo mianowany starosta przybył do niego w związku z zaległościami podatkowymi, Smarzewski zwołał okoliczną szlachtę i urządził wielką ucztę, na niej Starostę spił do nieprzytomności i kazał wrzucić na wóz ze słomą, wobec całego tłumu gapiów.

A sam powiada: „Ja chciałem uczcić starostę, a o splugawił mój dom i legł spity pod stołem. Nie mam szacunku dla takich władz”.

Stanisław Nartowski objął pocztę w Narajowie po Emilu Gaberle synu Ernesta Gaberle, bracie Anny Gaberle Nartowskiej. Już w lutym 1849 zaczął nabywać grunty od Swyneryka Andrucha, a następnie od innych.

I tak stopniowo dokupił folwark Narajów i Szajbówka. Było tego za czasów mojej mamy (to znaczy lata trzydzieste XX wieku) już tylko samych gruntów ornych 400ha, nie licząc lasu i łąk.   Ziemi wystarczało na paszę i ziarno dla pocztowych koni.

Mimo, że  wydając panny z majątku za mąż, sprzedawano zawsze część gruntów na posag.

Poczta w owym czasie była duża. Ponad 36 koni do dyliżansów nie licząc do pracy na gruncie. Były też woły do orki na Szajbówce.

Organizacja poczty opierała się na zasadach na poły wojskowych – ryczałt za konie, tabor i sprzęt żelazny. Stanisław Nartowski dobierał sobie wysłużonych kawalerzystów, często powstańców. Na szefa stajni postawił dobrze wysłużonego wachmistrza, kawalerzystę ułanów- Ferdynanda. Do niego należało prowadzenie zasobów paszy, wydawanie obroku, zestawianie dziennych raportów. Gospodarstwo domowe prowadziła żona Ferdynanda, która dbała o zachowanie polskich obyczajów i tradycji.

Gdy nadjeżdżał pocztylion, trąbką dawano umówiony sygnał, określony dla każdego rodzaju poczty. A poczta była, albo zwykła, albo ekstra i wtedy pocztylion nie schodził z kozła i prawie w biegu przejmował przesyłkę. Kozioł zawsze pochylony do przodu, by nogami można się było zaprzeć, do trzymania koni. Konie w uprzęży już czekały na drodze, aby natychmiast zaprząc do pojazdu. Pocztylion trzaskał z bata i j a z d a od razu w pełnym galopie. Takim batem trzaskać to nie lada sztuka. Był tak długi by można nim było dosięgać koni w szóstkę. Przy zwykłej poczcie pocztylion schodził z kozła, zdawał raport z jazdy, a świeży z nowo zaprzężonymi końmi ruszał do następnej stacji.

Stanisław Nartowski sprawy pocztowe załatwiał osobiście, jako ekspedytorów miał przeważnie synów z zubożałych domów pańskich.

Zostaw komentarz

Adres email jest prywatny i nie zostanie wyświetlony

  • Inka


    Styczeń 19, 2015

    proszę Panią o kontakt….w Pani blogu opisany jest mój prapradziadek i jego rodzina