24252064841892012_06_32

Dzień Ojca – Moim jedynym ideałem mężczyzny był Tato

Komentarze5

Już jutro obchodzimy Dzień Ojca! Wszystkim tatom życzymy wszystkiego najlepszego z okazji ich święta! Jeśli Wasi Ojcowie są jeszcze wśród nas – nie zapomnijcie złożyć im życzeń! A już dzisiaj publikujemy historię Ojca Pani Jolanty, użytkownika serwisu MyHeritage!

Kiedy go poznaliście (a mam na myśli moje szkolne koleżeństwo) miał już dobrze po pięćdziesiątce i był dokładnie w wieku Waszych dziadków. Moi urodzili mieli mnie dopiero przed czterdziestką.

Tato na młodzieńczych zdjęciach, potrząsał głową z gęstą czupryną. Jeny! Jaki to był przystojniak. A przy tym chodząca encyklopedia, gdy czegoś nawet nie wiedział, to wołał –Danuś (to moja mama) powiedz mi…

Tato to męski wzorzec z Sevr, do którego równałam wszystkich facetów w moi życiu, co nie wychodziło ani im, ani mnie na dobre.

Z „mlekiem ojca” wypiłam jego fascynacje, nie całkiem w takiej samej formie jak on, ale jednak. Jedną z nich była miłość do motoru. Sam przed wojną takowego nie posiadał, tylko jego przyjaciel Dada, no oczywiście we Lwowi.

Tak 86 lata temu pisał Tato do mojej Mamy:

Taki ma teraz czas zajęty, że nawet myśleć nie mam czasu, bo chodzę teraz stale śpiący, aż się koledzy dziwią, czemu się nie udzielam, ale nie mam na to czasu. Człek ciągle jest w rozjazdach. To ja do Dady ( tak nazywają w domu Markowskiego) to Dada do mnie, bo razem rysujemy i wyobraź sobie, co za rozpacz dla nas ( piszę dla nas, dlatego, że mamy zdaje się prawie takie same usposobienia ( motocykl stoi i prosi żeby jeździć, a tu nie ma, kiedy). Za to pocieszam się, że sobie damy łupnia, bowiem Dada nosi szkła i w nocy nie może jeździć, bo do tego trzeba dobrych oczu, więc w nocy ja będę prowadził motor, a on na zmianę będzie w przyczepce siedział. I w ogóle strasznie dobry chłop i jak byś go znała to byś polubiła. Tylko powiada do mnie zaraz na początku „ tylko Włodek pamiętaj sobie żebyś przypadkiem coś z kobietami nie zaczynał przy mnie, bardzo dobrze, ale z daleka „. – Taki zbój! I tak jesteśmy teraz nierozłączni. Tylko wiesz gdyby wiedział, że coś o tym, że Ciebie kocham, to jestem pewny, żeby mi nagadał i w ogóle dużo bym w jego oczach stracił. Taki antyfeminista. Ale ja sobie myślę „ przyjdzie Kryska, na Matyska”.


Wozili panienki za Lwów i z powrotem. Na zdjęciu niestety Tato już bez włosów. Takich Ojca listów mam koło setki i ciągłe zazdroszczę mojej Mamie tego kochania.

Dopiero pod koniec lat sześćdziesiątych kupił sobie Osę i trochę na niej razem z Mamą jeździł. Ale był słabym kierowcą i Mama po kilku całkiem udanych wywrotkach w błoto, zrezygnowała z jazd.

Tak, że skończyło się na ciągłym naprawianiu motoru, co mu w zupełności wystarczało. Majsterkowanie to było drugie życie mojego Taty. Potrafił zrobić wszystko.

I dlatego dla wnuków mój a Tato był dziadkiem Śrubką, miał bowiem zamiłowanie do majsterkowania. Naprawiał moim synom wszystkie samochodziki, ale nie tylko. W domu potrafił zrobić wszystko. Wojtek, mój „młodszy’ odziedziczył tę umiejętność, a mieszka teraz w mieszkaniu po dziadkach. Wszystko tam zmienia po swojemu, jak to młodzi. Niedawno uruchomił ścianę, która cała zjeżdża do piwnicy. Wczoraj (20.05.2006) wieczorem, kiedy syn i synowa siedzieli sobie i czytali – nagle ściana zjechała w dół, aby po chwili z powrotem wjechać na swoje miejsce. Normalnie, aby ją uruchomić, trzeba przyciskać, cały czas, odpowiedni przycisk. Jak to wytłumaczyć? Ano tak:

Przyszedł dziadek Śrubka zobaczyć, co też wnuk takiego zmajstrował  i popróbował jak to działa. Chyba był zadowolony. A właśnie wczoraj były setne urodziny dziadka Śrubki.

„Tato
Pamiętasz podarowane
Mi ołowiane żołnierzyki
Ułanów jeszcze ze Lwowa
Poniemieckie zaśniedziałe
Wykopane w ogródku na Połanieckiej
Jeźdźca na białym koniu
Dałeś mi go na moja 18-tekę
Miałeś dorobić głowę
Wóz cygański za studia
Kuchnię polową
W dzień mojego ślubu
Kosyniera, za każdego wnuka
Sanitariuszki przyniosłeś mi do Szpitala
Powóz bez jednego koła
Na nowe mieszkanie
Cała ich skrzyneczka czeka
Abyśmy poszli
W tym lepszym świecie
Jak przed laty
Na Carmena do  kuchni
I rozłożyli nasze wojsko

Dzieci już śpią”

Zostaw komentarz

Adres email jest prywatny i nie zostanie wyświetlony

  • Adam W


    Czerwiec 22, 2012

    Fantastyczna Historia !!!

  • Janusz


    Czerwiec 22, 2012

    Bardzo miło się czyta takie historie,widzicie nie trzeba seriali oglądać.W okół nas jest wielu wspaniałych ludzi których z przyjemnością się słucha a jeszcze opowieści z przeszłości.Sam zaraz idę na pogaduchy,coś powspominać.Pozdrawiam.

  • Jola Lipińska


    Czerwiec 22, 2012

    Dziękuję… ale mam uwagę. Samo wspominanie, to za mało TRZEBA! pisać, tak jak się potrafi, z bykami czy bez, byleby prawdziwie, nie dodawać i nie wybielac. Ja właśnie korzystam z takich zapiskow. Skladam to w całośc i gdy juz mnie nie bedzie to następne pokolenia,byc może?, będą wiedziały jak to drzewiej bywało.

  • Halina Bulas


    Czerwiec 23, 2012

    Ja niestety z swego zycia niewiele mam fajnych wspomnien o ojcu.Ale te kilka,ktore mam pielegnuje w sobie jak cos bardzo waznego.Kiedy bylam mala w wieku 9 lat jezdzilam z ojcem na mecze pilki noznej.Ojciec byl wielkim kibicem a takze pisal do prasy na temat sportu.Gornik Radlin wtedy byl pierwszoligowa druzyna i wszystkie mecze ogladalam z ojcem.Jak on przezywal te mecze i ja z nim.Krzyczal,czasem sie brzydko wyrazal ale ja bardzo sie wtedy cieszylam.Trzymalam go mocno za reke ,zeby mi nie uciekl/bo i tak bywalo/i to byly moje najpiekniejsze chwile z moim ojcem i moje odlegle o nim wspomnienie………..

  • Ewa M.


    Czerwiec 25, 2012

    Piękne wspomnienia i świetnie napisane prostym ale ładnym językiem. Wspomnienia pisane „wielkim sercem”. Oby takich ojców było więcej, oby tacy synowie się rodzili.