8731629896381Pisa-Jinna

Pamięć o tych, którzy odeszli: uhonorowanie marzenia ojca

Komentarze6
Marzeniem Jay’a Kwon Yang było podróżowanie i odkrywanie zakątków na całym świecie. Udało mu się to – jako tekturowa postać.

Po walce z rakiem żołądka, Yang zmarł w wieku 52 lat, w 2012 roku. Jego córka chciała spełnić marzenia ojca, których jemu samemu nie udało się dosięgnąć i zrealizować.

Przez prawie dwa lata, Jinna walczyła z tym, aby żyć dalej po śmierci ojca. ” To czego ludzie nie widzieli, było kombinacją wydarzeń z życia, które ojciec wziął ze sobą umierając, wziął czątkę mojego ciała, serca, umysłu i duszy.” napisała na swoim blogu.

Jinna pozuje ze swoim ojcem przed Krzywą Wieżą w Pizie (fot. Grease and Glamour)

Wszystko odmieniło się w chwili, kiedy w kwietniu 2014 roku Jinna rzuciła swoją dotychczasową pracę, opuściła Nowy Jork i kupiła bilet w jedną stronę do Islandii, aby rozpocząć jednomiesięczną przygodę.

Z wycietą z tektury postacią ojca, podróżowała po Europie robiąc zdjęcia sobie i „ojcu”; w słynnych miejscach, takich jak Wieża Eiffla czy Koloseum.

Jinna chciała uczcić pamięć o ojcu, i zabrać ze sobą w podróż „jego czątkę”; chcąc uczynić to, czego on sam fizycznie nie zdążył zrobić.

Po powrocie do Nowego Jorku opublikowała zdjęcia na swoim blogu, chcąc opowiedzieć historię swojego ojca – człowieka, który poświęcił swoje życie dla rodziny i przyjaciół.

Co sądzisz o uczczeniu pamięci ojca przez Jinne w ten sposób? Czy kiedykolwiek udałeś się w podróż, aby uczcić pamięć o kimś bliskim?

Podziel się z nami w komentarzach poniżej.

Zostaw komentarz

Adres email jest prywatny i nie zostanie wyświetlony

  • Grzegorz Pieńkowski


    Sierpień 6, 2014

    Każdy wcześniej czy później zamieni się w zdjęcie. Często jest to jedyna rzecz ,która pozostaje po człowieku.
    Warto więc starać się zostawić więcej śladów …może na papierze, na nutach, na płótnie…bo warto

  • hej


    Sierpień 21, 2014

    A czemu ma służyć to zostawianie śladów? Ludzie zostawili już tyle śladów na tym świecie (w ostatnich latach wręcz niewyobrażalne ilości), że nikt oprócz nich samych już właściwie tych śladów nie jest w stanie zobaczyć. A jeśli ktoś ogląda, to w większości wypadków zawiesi na tym śladzie oko na kilka sekund, czasem trochę dłużej i jego miejsce zabiera kolejny „świat”.

  • graża


    Sierpień 21, 2014

    UCZMY się kochać ludzi kiedy żyją i róbmy wszystko aby byli szczęśliwi za życia bo póżniej pozostają tylko wspomnienia dobre lub złe a co najważniejsze nie jesteś w stanie tego zmienić

  • Babsi


    Sierpień 22, 2014

    Halo wspaniali!
    To jest cudowne, co ta dziewczyna
    dokonala. Tu nie chodzi o pozostawienie sladow w doslownym tego slowa znaczeniu, tu chodzi o rezygnacje z wlasnych przyjemnosci w imieniu milosci i respektu dla ojca. Wielki HOLD dla tej mlodej osoby

  • Beata Tomecka


    Sierpień 22, 2014

    Bardzo mi się podoba historia tej dziewczyny i jej ojca. Ja chciałam tak samo, żeby pomimo śmierci mego taty, żył wśród znajomych nadal, byśmy mogli go wspominać pomimo…Był plastykiem, w tamtych latach dość popularnym. Starałam się więc po jego śmierci, aby co roku miał skromną wystawę. Przez pierwsze lata udawało mi się znajdować takie galerie, które miały krótkie terminy oczekiwania i nie żądały opłaty za lokal, wernisaż i organizację. Tata zmarł w 1994 r., potem było co roku po 1 wystawie, razem 8, przerwa i na stulecie urodzin zrobiłam dla niego wystawę ze 165 eksponatów/ zakres po trochu wszystkich dziedzin, w których pracował jako plastyk, scenograf, rzeźbiarz, projektamt, dekorator, grafik, ekslibrisista, pejzażysta itd., żeby pokazać cały przekrój umiejętności tego człowieka, w pięknej sali i gablotach, od czasu studiów na Uniwersytecie S. Batorego w Wilnie w latach 30-stych, aż do śmierci, dzięki wspaniałej dyrekcji Biblioteki Publicznej Pragi Płd na Meissnera w Warszawie. Postarałam się, by Wydział Kultury Urzędu Praga Płd. uczcił 100 urodziny ufundowaniem i wmurowaniem tablicy pamiątkowej w domu, gdzie do końca tworzył na Zakopiańskiej 32 na Saskiej Kępie. Zrobiłam tyle, ale nie udało mi się niestety zrobić więcej, bo przeważnie żądają przed wystawą, by obrazy były oprawione w ramy, a ja mam emerytury 1100zł i nie wystarczy mi na ani jedną ramkę, bo nie umiem przeżyć za to, co mam. Szukałam sponsora, który zgodziłby się sfinansować charytatywnie oprawę choćby kilkunastu prac, ale skąd, nawet Ci, którzy mienią się kustoszami, czy smakoszami sztuki, nie zadają się z takimi maluczkimi, jak ja. Ponadto teraz malarstwo i grafika, jaką „uprawiał” mój tata nie są na czasie, więc zainteresowania nie ma. I choćbym wiele chciała robić nadal, utknęłam w punkcie, czy czasie niemożności. Chyba nie dożyję już tego czasu, żeby przykryte kurzem czasu obrazy mego taty znów zachwycały oczy, jak dawniej. Pozdrawiam Beata Tomecka, córka Bronka Tomeckiego, z którego zawsze byłam dumna

  • Krzysztof


    Kwiecień 6, 2016

    Ja z narzeczoną bardzo cieszymy się, że zdążyliśmy zrobić zdjęcia nasyzm dziadkom, ponieważ na naszym weselu planujemy umieścić portery naszych zmarłych dziadków na ścianie nad miejscami przy stole, będą to małe portrety w niezbyt widocznych miejscach aby było to subtelne i upamiętniało dziadków a nie wywoływało łez. Portrety dla nas wykonają artyści z http://mojportret.pl/jak-uczcic-pamiec-zmarlego/