Historia użytkownika: Niezapomniana Julia

Komentarze0

Ta historia rodzinna została napisana przez Jerzego Zubelewicza. Zainteresowanie genealogią Pana Jerzego rozpoczęło się kilkanaście lat temu. Inspiracją były albumy rodzinne ze zdjęciami z końca XIX wieku i początku XX wieku, które Pan Jerzy odziedziczył po przodkach.

Mój Tata kiedy jeszcze żył, a było to pod koniec lat dziewięćdziesiątych, próbował mi trochę opowiadać o swoich rodzicach, o swoich ciotkach, ale powiem szczerze, wówczas nie byłem jeszcze przygotowany do wysłuchiwania tych historii. Mówiłem Tacie – Tato, przyjdzie jeszcze na to czas.

W końcu, nie zdążyłem jego wysłuchać, umarł. Był to następny bodziec do rozpoczęcia zdobywania informacji o dziejach rodziny.
Wracam do opisywania historii jednej z sióstr mojego dziadka Aleksandra Zubelewicza (1890-1955), a mianowicie Julii Zubelewicz (1882-1966).

Pradziad Michał Zubelewicz (1836-1914) pochodził z rodziny kupieckiej, chłopskiej po zawieszeniu szlachectwa dla polskiej szlachty po rozbiorach Polski przez carycę Katarzynę II. Rodzina mieszkała w Mścibowie koło Wołkowyska (dzisiaj Białoruś). Michał, jako młodzieniec garnący się do nauki, został wysłany do nowo otwartej w 1856 r. szkoły administracyjno-leśnej i strzelectwa pod Sokółką. Po ukończeniu szkoły z bardzo dobrym wynikiem został zatrudniony jako administrator leśny na Wileńszczyźnie, a potem służbowo przeniesiony w głąb Rosji w celu pełnienia służby leśnej na terenach od Wiatki (dzisiaj Kirov) do Kazania. W trakcie swojej kariery zawodowej osiągnął bardzo wysoką rangę urzędniczą w Rosji carskiej będąc radcą kolegialnym.

Dlaczego o tym wspominam? Otóż jego wyposażenie dawało możliwość wszystkie swoje dzieci, a było ich siedmioro, wysłać na studia. Julia w 1904 roku zaczęła studiować medycynę w Instytucie Medycznym w Petersburgu. Jako studentka zapisała się do Partii Socjal-Rewolucyjnej. Podejrzewam, że był to wynik poznania grupy osób działających w tej Partii. Musiała spotykać się z marynarzami służącymi na okrętach wojennych floty carskiej stacjonującej na wyspie Kronsztad. Wciągnęła się w spisek marynarzy i została jedną z organizatorek drugiego buntu marynarzy na wyspie Kronsztad w 1906 r., zdławionego przez żandarmerię carską. Była poszukiwana przez policję.

Julia Zubelewicz. Zdjęcie wykonane w 1897 r. w Wiatce

W końcu została schwytana pod innym nazwiskiem i zesłana pod ścisły nadzór policji do Orenburga. W pewnym momencie znalazła się tam w szpitalu Aleksandrowskim w Orenburg, z którego jej towarzysze broni odbili ja. Musiała uciekać z Rosji. Pojechała do Paryża, a potem do Włoch na wyspę Capri. Nie traciła kontaktu ze swoimi towarzyszami partyjnymi. Na Capri poznała Jekaterinę Pieszkową, pierwszą żonę pisarza Maksima Gorkiego. Zaprzyjaźniły się. W 1917 roku Julia wraca do Rosji (Związku Radzieckiego).

W roku 1921 Julia Zubelewicz uczestniczyła w antyradzieckich zamieszkach w Kronsztadzie, brała udział w ich przygotowaniu wspólnie z anarchistami, mieńszewikami i białogwardzistami. Powstanie w Kronsztadzie rozpoczęło się 28 lutego i zakończyło się 18 marca 1921 roku. W istocie był to protest przeciwko władzy bolszewików. Po stłumieniu zamieszek kronsztadzkich przez jednostki armii czerwonej, Julia została aresztowana.  Początkowo przewieziono do Moskwy i osadzono w więzieniu Butyrskim. 3 lipca 1922 roku ogłoszono wyrok, na podstawie którego J. Zubelewicz została skazana na 2 lata zsyłki. Po raz drugi znalazła się w Orenburgu. Podjęła tam pracę pedagogiczną i jednocześnie kontynuowała aktywną pracę ideologiczną.
W marcu 1923 roku z inicjatywy J. Zubelewicz w Orenburgu odbyło się świętowanie 25-lecia RSDPR, po którym władze miejscowe, aby pozbyć się aktywnej eserki, wysyłały ją z Orenburga do wsi Kos-Istek niedaleko miasta Aktiubinsk (dzisiaj Kazachstan). Pracowała tam w domu dziecka sierot wojennych, jako opiekunka. Po jakimś czasie miejscowe władze zmieniły dyrektora domu dziecka.

Nowym dyrektorem okazał się człowiek niegodnym sprawowania tego stanowiska. Znęcał się i źle traktował podopiecznych domu dziecka. Julia napisała skargę do Moskwy, po czym została zwolniona z pracy.  W międzyczasie w Moskwie przygotowano wykaz eserów na zsyłkę do Łagru Archangielskiego. W wykazie znalazło się też nazwisko Julii Zubelewicz. O swojej sytuacji Julia powiadomiła listownie Jekaterinę Pieszkową. Jekaterina, mieszkająca wówczas w Moskwie,  występiła do GPU o zezwolenie na powrót Julii do Moskwy. W międzyczasie Julia wystąpiła pisemnie z prośbą o umożliwienie powrotu do Polski, do rodziny.

Jekaterina Pieszkowa bezpośrednio zwróciła się z prośbą do Feliksa Dzierżyńskiego.  Feliks Dzierżyński własnoręcznie wykreślił nazwisko Julii Zubelewicz z listy Łagru Archangielskiego. 4 stycznia 1924 roku komisja NKWD postanowiła wysłać J. Zubelewicz zagranicę, czyli do Polski.

Julia Zubelewicz (w środku) w towarzystwie brata Michała i siostry Antoniny. Zdjęcie z roku 1904


Cała historia Julii Michajłownej Zubelewicz do roku 1924 została opisana przez Aleksandra Iskowskiego, Rosjanina interesującego się historią Orenburga. Artykuł ukazał się w orenburskim periodyku „Гостиный Двор” nr 28 z 2009 r. Artykuł nosi tytuł „Даша Кронштадтская побег из Оренбурга” wraz z bardzo bogatą bibliografię zebraną przez autora artykułu w rosyjskich archiwach.

Zdjęcie rodzinne Zubelewiczów z 1902 r. Stoją: Józef Rybak (mąż zmarłej najstarszej córki Marii), Zofia, Michał, Jadwiga. Siedzą: Aleksander (mój dziadek), Julia, Helena (matka), Michał (ojciec) Antonina.

Dalsze losy Julii Zubelewicz związane są z Polską. Po powrocie do matki w 1924 . do Druskiennik, zaprzestała swojej działalności rewolucyjnej. Ukończyła kursy pedagogiczne w Warszawie i tam podjęła pracę. Po II Wojnie Światowej zamieszkała w Białymstoku wraz z siostrami i tam umarła w 1966 r.

Osobiście znałam Babcię Julcię, bo tak ją nazywano w rodzinie. Rodzice czasem wysyłali mnie na ferie zimowe, niekiedy na wakacje do Białegostoku. W jednorodzinny drewnianym domku mieszkało pięć samotnych kobiet: trzy siostry i dwie ich przyjaciółki. Babcia Julcia zajmowała jeden pokój. Jak pamiętam, był to dość ciemny pokój. Z zewnątrz okno było zarośnięta winogronem, a wewnątrz na parapecie stało sporo roślin w doniczkach oraz przed oknem na stojaku stała skrzynka z olbrzymią agawą.

Na środku pokoju był okrągły stół zapełniony książkami. Trudno było na nim znaleźć skrawek wolnego miejsca. Nad stołem wisiała lampa z żyrandolem przypominającym metalowy talerz. Jakie książki leżały na stole? Otóż jak ja pamiętam, przede wszystkim były to albumy przyrodnicze, opracowania związane z ochroną przyrody. Babcia należała do Ligi Ochrony Przyrody. Bardzo mocno była w tym temacie zaangażowana. Zbierała także zioła. Wierzyła w właściwości lecznicze  ziół. Od czasu do czasu do Babci przychodzili uczniowie na korepetycje z matematyki, może jeszcze z innych przedmiotów, ale tego dokładnie nie pamiętam. Korepetycje udzielała nieodpłatnie. Przychodziły do niej dzieci z rodzin, którym bardzo źle się powodziło.

Pamiętam również takie scenki z życia w domu na ul. Jagiellońskiej w Białymstoku. Przychodziła pora obiadowa. Obiady spożywane były w kuchni. Obiad podany i czekamy na Babcię Julcię. Siostry ją wołają, ona odpowiada, że zaraz przyjdzie. W końcu zjawiała się przy stole. Zjadła zupę. Podano drugie danie. Babcia mówi, że nie ma czasu tutaj siedzieć. Zabiera z sobą talerz i idzie do swojego pokoju. Po chwili z zawiniątkiem wychodzi z domu. Któraś z sióstr zachodzi do jej pokoju i widzi pusty talerz, na którym było drugie danie obiadowe. Okazało się, że Babcia zapakowała jedzenie i wyniosła, aby oddać, jak twierdziła, bardziej potrzebującym. Podobne sceny odbywały się dość często. Podobnie było z jej odzieżą. Sama niczego sobie nie kupowała. W końcu siostry litowały się i coś jaj kupowały, ale i tak ona tego nie nosiła, oddawała ubogim.

Babcia, jak ja pamiętam i z relacji moich rodziców, nigdy niczego o sobie nie mówiła. Nie opowiadała o swoich przeżyciach rewolucyjnych. W rodzinie mówiło się jedynie, że miała przeszłość rewolucyjną, że jej ojciec (Michał Zubelewicz) po dowiedzeniu się, że była esetką wydziedziczył ją, wyrzucił z rodziny, zakazał o niej wspominać. Jednak szczegółów działalności rewolucyjnej nie znaliśmy. Dzięki mojej pasji genealogicznej udało mi się dotrzeć do większej ilości informacji o losach Julii Zubelewicz.

Julia Zubelewicz po powrocie do Polski. Rok 1925

Julia Zubelewicz, Białystok, rok 1960

Zostaw komentarz

Adres email jest prywatny i nie zostanie wyświetlony