Taniec i poezja – o Zofii Pflanz i Stanisławie Dróbeckim

Komentarze1

Ta historia rodzinna została napisana przez Ewę Busse-Turczyńską (ur. w 1956 r. w Lublinie). Pani Ewa ma męża Wojciecha, syna Łukasza, synową Karolinę, i wnuki: Basię, Bernarda i Huberta.
Studia i praca zawodowa Pani Ewy: absolwentka Filologii Romańskiej UMCS w Lublinie (1980) oraz Podyplomowego Studium Bibliotek Naukowych Inst. Informacji Naukowej i Studiów Bibliologicznych UW (1995). W latach 1985-2010 – praca w Bibliotece Głównej AM w Lublinie (obecnie Uniwersytet Medyczny), od grudnia 2010, po przeprowadzce do Warszawy, – w Bibliotece Wydz. Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych UW.

Od połowy lat 90 zajmuje się wdrażaniem automatyzacji w bibliotekach naukowych oraz architekturą informacji online (redakcja stron internetowych, media społecznościowe, wydawnictwa elektroniczne). W latach 1996-1997 uczestniczyła w wyjazdach naukowych do bibliotek niemieckich i francuskich. Publikowała m.in. w Zagadnieniach Informacji Naukowej, Rocznikach Bibliotecznych, Biuletynie Głównej Biblioteki Lekarskiej, EBIB, Forum Akademickim, Notesie Wydawniczym [bibliografia: http://ewabussepapers.blogspot.com/].

Do 2010 r. była członkiem Lubelskiego Oddziału Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich – koło akademickie oraz European Association for Health Information and Libraries.

Zainteresowania pozazawodowe wiążą się z twórczością  malarstwem, sztuką cyfrową. Tutaj znajdą Państwo bloga z prezentacją twórczości naukowej i artystycznej Pani Ewy.

Inspiracji do pisania historii rodziny dostarczyły mi bogate dane tworzonego przeze mnie Drzewa Genealogicznego nr 73778897 w bazie danych MyHeritage, gdzie znajdują się informacje o 925 spokrewnionych osobach.

Wybrane tutaj sylwetki Zofii i Stanisława, moich pradziadków ciotecznych, to fragment książki pisanej pod pseudonimem: Eleonora deNehl, Kryształki pojednania, Kraków 2017. Przedstawiam je na podstawie materiałów prywatnego archiwum rodzinnego oraz stron internetowych: Polskiego Towarzystwa Genealogicznego, Federacji Bibliotek Cyfrowych i Google Books. Przydatne okazały się zwłaszcza metryki odnalezione w archiwum cyfrowym, wydawnictwa heraldyczne oraz zdigitalizowane treści polskiej prasy początków XX wieku.

  1.  Odkrywanie przodków – moi pradziadkowie cioteczni – Zofia 

Fot. 1. Źródło: Archiwum rodzinne, Zofia Pflanz 1906 r. Studio Rembrandt, Fotograf dworu Szacha Persji, polecany przez Imperatora Rosji i Wielkiego Księcia Michała Mikołajewicza

Zofia Pflanz-Dróbecka (1886-1978) urodziła się w Warszawie, jako córka tancerza Wilhelma Pflanza (syna Rudolfa i Franciszki ze Zdrójkowskich) oraz Marii z Kęszyckich. Rudolf Pflanz, dziadek Zofii, był wyznania ewangelicko-augsburskiego. Prawdopodobnie pochodził z Niemiec. Z zawodu był majstrem szewskim. Dziadek Zofii ze strony jej mamy, Kazimierz Kęszycki, powstaniec styczniowy, pochodził z rodziny ziemiańskiej i szlacheckiej, z regionu kaliskiego. Zofia miała siostrę Annę oraz braci: zmarłego w dzieciństwie Wacława-Aleksandra, Romana i Henryka (Fot. 2).

Fot. 2. Źródło: Archiwum rodziny Romana Pflanc (Woźniak), od lewej Stanisław i Zofia Dróbeccy, Jerzy Mroczkowski z matką Anną Mroczkowską z d. Pflanz, Henryk Pflanc z żoną Antoniną i Roman Pflanc z żoną Anną

Ukończyła w Warszawie szkołę baletową i została tancerką Teatru Wielkiego. Występowała również z zespołem Baletów Rosyjskich, Sergiusza Diagilewa. Być może została tam przyjęta w wyniku castingu prowadzonego przez Stanisława Dróbeckiego. Z rodzinnych opowieści pamiętam, że Zofia Pflanz pięknie tańczyła, sama uczyła tańca, rytmiki i rysunku. Wśród pamiątek rodzinnych odnalazłam jej książkę z 1918 r., z zaznaczeniem proweniencji własnoręcznym podpisem: „Dróbecka Sophie élѐve d’écoliѐre française” (Fot.3).

Fot. 3: A. Mironneau, Lectures enfantines

Fotografie przechowywane w rodzinie, związane z Zofią (Fot. 4-6) , przetrwały dwie wojny. Widać na nich piękne i eleganckie postacie, ubrane prawdopodobnie w delikatne jedwabie i miękkie kaszmiry.

Fot. 4. Źródło: Archiwum rodzinne: Zofia Pflanz z mężem Stanisławem Dróbeckim z
synem Władysławem i córką Zofią Stanisławą. Fot.5 P. Dróbeccy z Zosią i Marią Pflanz
Fot. 6. Zosia i Władysław – dzieci p. Dróbeckich, 1920 r.
Fot. 7. Zofia Pflanz

2. Odkrywanie przodków – Wincenty Wilhelm – ojciec Zofii

Z niektórymi postaciami tej rodziny wiąże się sporo nadal niewyjaśnionych faktów. Ciekawe jak to się stało, że pochodzący z rodziny rzemieślniczej Wincenty Wilhelm, ojciec Zofii, został tancerzem (Pudełek J., Warszawski balet…)? Być może kiedyś tańcząc na balu, swym talentem zwrócił uwagę jakiegoś profesjonalnego choreografa.

Informacje prasowe świadczą o tym, że latach 80. XIX w. Wincenty Pflanc tańczył w zespole Teatru Wielkiego – m.in. w 1888 r. wystąpił w roli oficera w przedstawieniu pt. Esmeralda (Fot. 8). W 1903 r. ktoś o nazwisku Pflanc, być może Wincenty, wykonywał mazura, podczas występów w pałacu w Skierniewicach, przed „Najjaśniejszym Panem” Mikołajem II i całą świtą dostojnych gości (Kurjer Warszawski 1903, 17 listopada, s.2).
Na podstawie ogłoszeń prasowych z tego okresu wiadomo, że Wincenty udzielał również lekcji tańca w mieszkaniu przy ul. Leszno, a następnie – na Miodowej.

Fot. 9. Źródło: Archiwum Bibliothèque Nationale de France
Fot. 10 : Źródło: Archiwum Bibliothèque Nationale de France
Fot. 11: Źródło Archiwum rodzinne, Zofia Pflanz na scenie

W repertuarze Teatru Narodowego w Paryżu, z 1914 i 1915 r., z udziałem Zofii Pflanz, wymienia się m.in. opery Legenda Józefa, z muzyką Ryszarda Straussa i Midas – Maksymiliana Steinberga (L. Garafola, Diaghilev’s Ballets Russes).

O ówczesnej popularności Zofii świadczą liczne artykuły prasowe zawierające pozytywne recenzje jej występów, między innymi o udanym tournée w Anglii (Kurjer Warszawski, wyd. poranne. 1920).

Malowano nawet jej portrety, porównywano talent do Isadory Duncan i Tamary Karsaviny („Świat”, styczeń 1921), doceniano zdolności pedagogiczne (Popis w szkole baletowej …, Nowy Kurjer Warszawski 1942, Fot. 13).

Fot. 13: Nowy Kurjer Warszawski, notka prasowa

Wspominali ją Ludwik Sempoliński i Maria Krzyszkowska, znana tancerka klasyczna okresu międzywojennego. W wywiadzie mówiła: „[…] mama musi mnie oddać do szkoły Leona Wójcikowskiego, bo to najlepszy pedagog. Przyjechał do Warszawy na dwa tygodnie przed wojną i nie mógł już wyjechać. Uczył w Warszawie przy ulicy Mokotowskiej 63, w mieszkaniu Zofii Pflanz-Dróbeckiej i Stanisława Dróbeckiego. Ona była kiedyś tancerką. Mieszkanie było ogromne i piękne. „ ( Życie dla tańca…J. S. Witkiewicz ).

Poniżej zamieszczono zdjęcia sceniczne zachowane w archiwum rodzinnym.

Fot. 14.i 15 Źródlo: Archiwum rodzinne Zofia Pflanz-Dróbecka
Fot. 14.i 15 Źródlo: Archiwum rodzinne Zofia Pflanz-Dróbecka
Fot. 16: Zofia Pflanz, i słynni polscy tancerze:
z lewej Stanisław Idzikowski, z prawej Leon Wójcikowski .
Fot.17 Źródło: Archiwum rodzinne, Z.P. image sceniczny.

W czasie II wojny i okupacji prowadzili tajną, prywatną szkołę tańca, w której także siostrzenica Zofii, Czesława Strawińska. Szkolono grupy z podstaw tańca klasycznego, ale też chętnych do nauki najmodniejszych wówczas tańców towarzyskich: foxtrotta, charlestona, quickstepa. Można było zobaczyć tam zarówno Tour en l’air, czy sissonne tancerzy, jak i dynamiczne, pełne emocji tanga.

Od kwietnia 1943 r. Dróbeccy kontynuowali nauczanie w szkole baletowej również w Toruniu (Nowy Kurjer Warszawski 1943).

Zofia została wdową w 1947 r. Ostatni okres życia, spędziła w domu artysty w Skolimowie, odwiedzana przez swoją rodzinę. O tym czasie napisał kilka słów Sławomir Pietras, dyrektor polskich teatrów operowych, popularyzator opery i baletu. (Pietras S. Polskie konotacje Diagilewa).

C.d nastąpi -> 

Stanisław, Światowe tournée i Początek nowej epoki

Zostaw komentarz

Adres email jest prywatny i nie zostanie wyświetlony

  • Konstancja


    Lipiec 29, 2019

    Bohaterka tekstu zapewne uczyła plastyki, ale w znaczeniu „plastyki ruchu”, a nie rysunku. Maria Krzyszkowska urodziła się w 1925 roku, a na scenie debiutowała w ostatnich latach wojny, zatem nie może być „znaną tancerką klasyczną okresu międzywojennego”. Dużo zgromadzonego materiału, ale opracowanie bardzo dyletanckie. Szkoda.