Historia użytkownika: Moje szczególne hobby – Genealogia i historia

Komentarze
Czesław KULICZKOWSKI (ur. 1952) s. Franciszka i Heleny z d. HORODECKIEJ (1930-1953) z Luzan kolo Kocmania na Bukowinie – fot. wyk. w 1970 r. w Nowej Soli – Archiwum prywatne Cz. K.

Autorem tej historii rodzinnej Czesław Antoni Kuliczkowski (ur. 1952), syn Franciszka KULICZKOWSKIEGO (1924-2014) z Jazłowca,  urodzonego w powiecie buczackim, w województwie tarnopolskim na Kresach Wschodnich Rzeczypospolitej Polskiej i Heleny (z d. HORODECKIEJ) KULICZKOWSKIEJ (1930-1953) z Luzan kolo Kocmania na Bukowinie. Moja pasja genealogicznych badań, poznawania historii rodziny oraz własnej tożsamości zaczęła się już w dzieciństwie i stopniowo dojrzewała, rozwijała się oraz rozkwitała. Urodziłem się w domu moich Dziadków po mieczu – Kazimierza KULICZKOWSKIEGO (1886/87-1957) i Kazimiery (z d. MARCINKOWSKIEJ) KULICZKOWSKIEJ (1901-1973) z Jazłowca.

“I wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzeni” (Iz 11, 1).

Dom moich Dziadków, przymusowych repatriantów z Kresów Wschodnich położony był w Starym Zabnie przy ulicy Lubuskiej nr 2, kolo Nowej Soli na Ziemi Lubuskiej. Wychowując się z Dziadkami wzrastałem w atmosferze kresowych opowieści, wspomnień i wzdychań. Bardzo często słyszałem o tym jako to “…było na Wschodzie; jak przebiegało życie w Jazłowcu wśród różnych sąsiadów – Ormian, Rusinów, Żydow; jak celebrowano i obchodzono dane święta czy też rocznice przez różne wyznania oraz grupy etniczne itp”. Ojciec mój, podobnie jak jego rodzice, okazał się doskonałym gawędziarzem. Tak więc od najmłodszych lat słyszałem opowiadania o kulturze, tradycjach i zwyczajach oraz o codziennym życiu moich przodków. Od młodych lat, moim marzeniem i pragnieniem było jak najszybsze odwiedzenie i poznanie tych jakże dalekich, ale jednocześnie jakże bliskich, rodzinnych stron. Bardzo często uruchamiałem swoją wyobraźnie; przedstawiałem sobie różne miejsca, postaci i wydarzenia właśnie poprzez pryzmat opowiadań, które od dziecka słyszałem w otoczeniu moich najbliższych.

Wiosna 1970 r. Babcia i Ojciec zgromadzili komplet dokumentów wydanych przez władze Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej i Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej z planem wyjazdu na Kresy Wschodnie Rzeczypospolitej Polskiej (RP), w obecnej Ukrainie. Tymczasem w dniu 29 lipca 1970 r. miałem obchodzić swoje 18-te urodziny z planem wyrobienia paszportu. Błagałem więc Ojca i Babcie o pozwolenie wyjazdu z nimi do Jazłowca. Babcia podeszła bardzo przychylnie do mojej prośby, Ojciec natomiast zgodził się pod jednym warunkiem; powiedział stanowczo: “Musisz zgromadzić własne fundusze na wyjazd!”

Franciszek KULICZKOWSKI (1924-2014) z synem Czesławem KULICZKOWSKIM – fot, wyk, w 1953 r. w Starym Zabnie k. Nowej Soli na Ziemi Lubuskiej – Archiwum prywatne Cz. K.
Franciszek KULICZKOWSKI (1924-2014) s. Kazimierza i Kazimiery z d. MARCINKOWSKIEJ, Ojciec Czesława K. – fot. wyk. w 1974 r. w Nowej Soli – Archiwum prywatne Cz. K.

W przeciągu 4 miesięcy miałem własne fundusze i wraz z innymi oszczędnościami, które zgromadziłem przez wiele lat w Szkolnej Kasie Oszczędności, miałem własne pieniądze nie tylko na pokrycie wszystkich kosztów mojego wyjazdu ale i też pomogłem w zakupie prezentów dla rodziny – tak wiec moje plany i marzenia wyjazdu na Kresy Wschodnie stały się rzeczywistością!

Helena (z d. HORODECKA) KULICZKOWSKA (1930-1953) c. Jana i Anieli z d. SAWCZUK, Matka Czesława K. – fot. wyk. w 1951 r. w Nowej Soli – Archiwum prywatne Cz. K.

Pod koniec lipca 1970 r. Babcia Kazimiera (z d. MARCINKOWSKA) Kuliczkowska, mój Ojciec Franciszek Kuliczkowski oraz ja – Czesław Antoni Kuliczkowski, jako przedstawiciele trzech pokoleń udaliśmy się na Kresy Wschodnie RP po raz pierwszy od zakończenia II Wojny Światowej. Chociaż przebywaliśmy głównie w Jazłowcu, odwiedziliśmy również Buczacz, Czerniowce, Czortków, Lwów, Tarnopol, Zaleszczyki oraz wiele innych miejsc. Obie osoby były moimi osobistymi przewodnikami. Podróż ta okazała się pierwsza i jak do tego czasu – jedyna pielgrzymka przedstawicieli trzech najbliższych oraz spokrewnionych sobie pokoleń do gniazda rodu KULICZKOWSKICH. Wróciłem do Polski wzbogacony o nowe informacje, zadowolony i usatysfakcjonowany, chociaż odczuwający dalsza potrzebę kolejnych podróży i odkryć.

Kazimiera (z d. MARCINKOWSKA) KULICZKOWSKA (1901-1973) c. Jakuba i Feliksy z d. HOFFMANN – fot. wyk. w 1970 r. w Jazłowcu na byłych Kresach Wschodnich Rzeczypospolitej Polskiej – Archiwum prywatne Cz. K.

W przeciągu kilku miesięcy po naszym powrocie z Jazlowca, wyjechałem do Berlina, w obecnych Niemczech, miejsca urodzin i gniazda rodu mojego Pra-pradziadzia  Wenzela Wiaczeslawa Waclawa HOFFMANNA (1840-1921). Wraz z upływem lat, odwiedziłem 67 krajów na 6 kontynentach świata w tym m.in. wszystkie kraje połączone z moimi przodkami oraz ich potomkami zamieszkującymi Anglię, Argentynę, Austrię, Czechy i Morawy, Kanadę, Niemcy, Polskę, Rosję, Stany Zjednoczone AP a także Ukraine.

Ojciec mój Franciszek K. był gawędziarzem oraz kronikarzem, swego rodzaju instytucja genealogiczna i historyczna naszego rodu a także całej rodziny. Pozostawił on po sobie “Pamiętnik”, który napisał w latach 2005-2010 w Nowej Soli na Ziemi Lubuskiej. Ten dokument-kronika okazał się podstawowym i jedynym w dziejach rodziny ‚skarbcem’ wiedzy i nie tylko. Ojciec bowiem żywił sympatie i zainteresowanie względem różnych grup etnicznych, kultur i wyznań – Ormian, Romów i Synti, Rusinów, Żydów oraz innych. Często podkreślał role Ormian w historii Jazłowca; podziwiał kunszt kotlarski, muzykę i tance Romów; lubił uczestniczyć w liturgii Kościołów Wschodnich i już jako nastolatek – wsłuchiwał się w modły oraz śpiewy Żydów w jazłowieckiej synagodze.

Feliksa (z d. HOFFMANN) MARCINKOWSKA (1863-1940) c. Wenzela Wiaczeslawa Waclawa i Antoniny KAMINSKIEJ – fot. wyk. w 1939 r. w Jazlowcu przez sowieckiego zolnierza – Archiwum prywatne Cz. K.

Po śmierci Ojca w 2014 r. osobiście przejąłem przysłowiową ‚pałeczkę’ dalszego gromadzenia, dokumentowania oraz opisywania genealogii oraz historii rodziny. Proces ten trwa z przerwami już ponad 40 lat i wymagał wiele czasu, pracy oraz funduszy. Moje opracowanie pt. “Moje genealogiczne poszukiwania – z szacunku dla przodków, z myślą o potomnych” składa się z trzech tomów i wynosi 1200 stron druku w języku polskim oraz angielskim. W opracowaniu są m.in. zapisy emigracyjne, eseje i historie, zestawy aktów metrykalnych, różnorodne dokumenty archiwalne, opowiadania, przepisy kulinarne, dane statystyczne, fotografie, mapy i ilustracje. W opracowaniu ująłem m.in. 1018 osoby, 964 fotografii i 220 zapisów emigracyjnych.

Dom Kazimierza i Kazimiery KULICZKOWSKICH w Jazlowcu, w powiecie buczackim, w wojewodztwie tarnopolskim na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej – fot. wyk. w 1937 r. – Archiwum prywatne Cz. K.

Na zakończenie powtórzę po kardynale Stefanie Wyszyńskim: “Gdy gaśnie pamięć ludzka, dalej mówią kamienie”. Uważam, ze wszyscy powinniśmy zrobić co tylko możliwe, ażeby o naszych przodkach nie mówily tylko kamienie!

Zostaw komentarz

Adres email jest prywatny i nie zostanie wyświetlony