Wpis eksperta: Załączniki do aktów ślubów. Co w nich znajdziemy?

Komentarze

Alan Jakman – od 10 lat interesuje się genealogią, a od ponad 6 lat prowadzi miesięcznik genealogiczny „More Maiorum”, który cieszy się sporą popularnością wśród entuzjastów genealogii i historii. Absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach oraz Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Zajmuje się także historią lokalną Bielska-Białej. Członek-założyciel Stowarzyszenia Polscy Profesjonalni Genealodzy.

Poszukując aktów ślubów naszych przodków, nierzadko miejsce urodzenia oblubieńca bądź oblubienicy jest trudne do odczytania. W innym przypadku może okazać się, że metryki z danej parafii się nie zachowały. Z pomocą mogą nam przyjść tzw. alegata.

Alegata, albo inaczej załączniki, aneksy lub dowody dołączone do akt małżeństw, miały zasadniczo potwierdzać informacje zawarte we właściwym akcie małżeństwa. Jako źródło wiedzy o osobach występujących w metryce, są one szczególnie istotne w momencie, kiedy jeden z nupturientów pochodził z innej parafii, niż ta, w której odbywał się ślub. W przypadku, gdy było to małżeństwo mieszane, również w załącznikach do metryki znajdować się będą dokumenty potwierdzające przynależność np. do kościoła ewangelicko-augsburskiego albo też akta dotyczące konwersji na wyznanie rzymskokatolickie. Jeszcze inną, równie często spotykaną sytuacją jest ślub wojskowych (albo innych funkcjonariuszy), kiedy to przełożony musiał wydać pisemną zgodę. Te dokumenty także dołączane jako aneksy do akt małżeństw. Znaleźć je można w archiwach państwowych, ale także w bazach genealogicznych, jak choćby metryki.genealodzy.pl.

Ekstrakt aktu urodzenia

Język stosowany w alegatach jest różny. Na przykład w okresie funkcjonowania Kodeksu Napoleona w Księstwie Warszawskim, co do zasady, odpisy z ksiąg były wykonywane w języku urzędowym dla danego kościoła. Najczęściej więc dla osób wyznania rzymskokatolickiego była to łacina, z kolei dla gmin ewangelickich – niemiecki. Podane dalej przykłady dotyczą wyłącznie ziem zaboru rosyjskiego.

Ekstrakt z aktu urodzenia (chrztu) zawiera informacje o parafii, z której pochodzi, datę jego wydania, a także dane identyfikujące dochowanego. Poza tym nie różni się właściwie niczym od oryginalnego aktu. Jedyną różnicą może być forma zapisu – do alegat stosowano notację narracyjną, nawet jeśli metryki (np. z zaboru austriackiego) były prowadzone w sposób tabelaryczny. Dla późniejszego okresu, szczególnie XX wieku, tworzono odpisy aktów na specjalnie załączonych formularzach, tak jak dziś wykonują to urzędy stanu cywilnego.

Akta znania

Jeśli niemożliwe było dostarczenie lub uzyskanie odpisu aktu urodzenia, spisywano tzw. akt znania. Jego formuła przez lata nie ulegała dużym zmianom. Język, w którym go spisywano, był taki sam, w jakim prowadzono księgi, a więc od mniej więcej połowy 1867 roku w języku rosyjskim, a wcześniej w języku polskim. 

Typowe oświadczenie wpierw zawierało informację o tym, kto składa akt znania i czy umie pisać. Następnie przechodzono do właściwej treści dokumentu, który zaczynał się od znanej z akt metrykalnych formuły „Działo się w…”. W tym wypadku stawającym jest osoba, która chce uzyskać akt urodzenia niezbędny w procedurze przedmałżeńskiej. Do poświadczenia wieku i tożsamości wnioskodawcy niezbędna była obecność dwóch „godnych” świadków. Obecni przy spisywaniu protokołu podawali swoje imię, nazwisko, wiek i zawód. Dodatkowo musieli odpowiedź na pytania: czy są spokrewnieni ze stawającym, czy są niekarani, a także od ilu lat znają się z wnioskodawcą. Oprócz tego podawało się także dane o rodzicach (jeśli były znane) i miejscu urodzenia stawającego. Nieumiejący pisać na końcu dokumentu stawiali znaki krzyża, z kolei proboszcz wpisywał miejsce i datę spisania oświadczenia. 

Akt znania Marianny Kowalskiej, 1851 rok

W przypadku osób wyznania mojżeszowego również tworzono dokument potwierdzający ich tożsamość – taki akt musiał posiadać pieczęć urzędową i podpis miejscowego burmistrza. W samej warstwie informacyjnej oświadczenia te nie różniły się wiele więcej od tych, składanych przez osoby wyznania rzymskokatolickiego. 

Pośród dokumentów składanych do aktu ślubu, wymienić należy także odpisy metryk zgonów. Najczęściej te dotyczą osób będących wdowcami, wówczas załączano ekstrakt z aktu zgonu byłej żony lub byłego męża. Miało to m.in. potwierdzać fakt, że nie ma żadnych przeszkód co do zawarcia następnego związku małżeńskiego. Podobnie sytuacja wygląda w momencie dołączenia odpisu wyroku rozwodowego, co jednak zdarzało się nader rzadko. Czasami w aneksach można znaleźć także akta zgonów nieżyjących rodziców nupturientów. 

Akta ślubu – Wojskowe 

W przypadku ślubu osoby pełniącej służbę wojskową, aby dopełnić wszelkich formalności, potrzebna była zgoda przełożonego na wstąpienie w związek małżeński. Dzięki temu w dołączonych do aktu dokumentach znajduje się cała gama różnego rodzaju formularzy, pism i opisów. Za przykład niech posłuży akt ślubu Józefa Pachniewskieego z Rawy Mazowieckiej. Do metryki dołączono zaświadczenie dowódcy pułku 6 piechoty liniowej. W nim zaświadcza się jako Pachniewski Józef żołnierz z Kompanii 4tej Bat. 1. Pociągu przy komend. do wyż. rzeczonego Pułku ma sobie udzielone pozwolenia weyścia w związki Małżeńskie z Panną Katarzyną Siwińską (…). Pod pismem znajdowała się pieczęć pułku oraz własnoręczny podpis dowódcy.

Zgoda na ślub dla Józefa Pachniewskiego, rok 1828

Do aktu małżeństwa załączono także „Wyciąg z rodowodu” oblubieńca, w którym znajduje się wiele ciekawych informacji. W tabeli wymienia się jego imię i nazwisko, dane rodziców, datę i dokładne miejsce urodzenia, a także pełną charakterystykę zewnętrzną: owal twarzy, kolor oczu, kształt nosa czy kolor włosów. Ponadto podano jego wzrost. Podaje się także szczegółową przynależność odbywania służby wojskowej. To pozwala poznać nie tylko „suche” dane o antenatach, ale także uzmysłowić sobie, jak wyglądali.

Wyciąg rodowodu Józefa Pachniewskiego z 1828 roku

Alegata są najczęściej osobną księgą. Wewnątrz dokumenty ułożone są chronologicznie, zgodnie z numeracją aktów ślubów. Należy jednocześnie pamiętać, że nie do każdego aktu dołączano aneksy. Co więcej, nawet jeśli była taka potrzeba – np. ze względu na nieosiągnięcie wieku umożliwiającego wzięcie ślubu, a co za tym idzie wydanie zgody rodziców, może okazać się, że te archiwalia się nie zachowały.

Z pewnością jednak dowody do małżeństw mogą okazać się nie tylko dodatkowym źródłem wiedzy o przodkach, ale także jedyną możliwością dalszego tropienia rodzinnej przeszłości. Niestety, nie wszystkie księgi zachowały się do naszych czasów. Osoby zainteresowane poszukiwaniem przodków zapraszam na stronę More Maiorum. Poszukiwacze korzeni.

 

Zostaw komentarz

Adres email jest prywatny i nie zostanie wyświetlony