Pracownik MyHeritage wydostaje się z oblężonej Ukrainy dzięki temu, że jego dziadek bohatersko ratował uchodźców żydowskich podczas II Wojny Światowej

Pracownik MyHeritage wydostaje się z oblężonej Ukrainy dzięki temu, że jego dziadek bohatersko ratował uchodźców żydowskich podczas II Wojny Światowej

Kiedy 80 lat temu katolicka rodzina Galonskich podjęła odważną i niebezpieczną decyzję, by chronić parę żydowskich uciekinierów przed nazistami, nie mogła przewidzieć, jak ta decyzja wpłynie na ich rodzinę. Nie przypuszczali, że kilkadziesiąt lat później ten dobry uczynek otworzy drzwi do ucieczki ich wnuków przed niebezpieczeństwem.

To jest historia o tym, jak dzięki temu aktowi dobroci pracownicy MyHeritage byli w stanie zorganizować bezpieczny przejazd pracownika MyHeritage i jego rodziny z Ukrainy.

Miejsce schronienia

Historia rozpoczyna się na początku czerwca 1943 r. w obwodzie tarnopolskim, na terenie dzisiejszej Ukrainy. Po trzeciej akcji przeciwko Żydom z getta w Trembowli 10-letnia Sofia Kalski i jej matka, Sarah Hartzman, uciekły w obawie o swoje życie na pola daleko od miasta. Przez około dwa miesiące błąkały się po polach, żyjąc z darów żywności, które dawali im dobrzy gospodarze, ale nikt nie chciał ich ukryć w obawie przed karą ze strony Niemców. W pewnym momencie dotarli do wsi Humnisko, gdzie dziadkowie Sofii mieszkali do czasu okupacji niemieckiej i gdzie mieli przyjaciół wśród polskich sąsiadów.

Pewnej nocy mała Sofia weszła do domu rodziny Gałońskich i przedstawiła się jako wnuczka Meira i Rozy Szternów, którzy mieszkali we wsi. Pani domu, Anna Gałońska, przyjęła również matkę Sofii i dała im obojgu posiłek, ale nie odważyła się zatrzymać ich w swoim domu. Zaproponowała, by ukryły się w pobliskim ogrodzie warzywnym. Następnego dnia namawiała je do wyjazdu. Jednak obie były wyczerpane, więc postanowiła pozwolić im zostać jeszcze jeden dzień w ogrodzie. Tej nocy, jak opowiadają, zdarzył się cud. Dziadek Sofii, Meir, ukazał się we śnie gospodarzowi domu, Wojtkowi, i ostrzegł go przed katastrofą, jeśli Wojtek odważy się wypędzić córkę i wnuczkę Meira z jego domu. Wojtek kazał żonie natychmiast przyprowadzić je do domu, a sam przygotował dla nich kryjówkę w stodole.

Gałońscy byli ubogą rodziną rolniczą, bogobojnymi katolikami. Swoim skromnym utrzymaniem dzielili się z podopiecznymi. Oprócz rodziców w domu mieszkało jeszcze ich dwoje dzieci: Tadek, najmłodszy syn, i jego starsza siostra Paulina. Dzieci aktywnie pomagały rodzicom w opiece nad dwójką żydowskich uchodźców. Tadek pilnował, by nikt obcy nie zbliżał się do kryjówki, nie wolno mu też było przyprowadzać na podwórko kolegów. Paulina pełniła funkcję łączniczki, przenosząc wiadomości i prowiant do ukrywającej się pary. Sofia i jej matka pozostały w kryjówce u Gałońskich przez około dziewięć miesięcy, aż do wyzwolenia okolicy w marcu 1944 r.

15 lutego 2001 r. Yad Vashem uznał Wojtka i Annę Gałońskich oraz ich dzieci, Tadka Gałońskiego i Paulinę Gałońską-Kobyalko, za „Sprawiedliwych wśród Narodów Świata” – nie-Żydów, którzy z narażeniem życia ratowali ludność żydowską w czasie Holokaustu. 

Dom ten przylegał do stodoły, w której ukrywano żydowską rodzinę.

Dom ten przylegał do stodoły, w której ukrywano żydowską rodzinę.

Po Holokauście Sophia namalowała obraz domu, tak jak go zapamiętała z pamięci. Dom i sąsiadująca z nim stodoła zapadły jej w pamięć, a obraz został namalowany w szczegółach:

Utknięcie na Ukrainie

Przenosimy się do 2022 roku. Wojna zagrażała Ukrainie, a pracownicy MyHeritage byli zaniepokojeni o bezpieczeństwo naszych pracowników z Kijowa. Zespół MyHeritage robił wszystko, co mógł, aby pomóc, organizując tymczasowe „przesiedlenie” dla większości pracowników z naszego biura w Kijowie. Jednak było kilku pracowników, którzy nie przyjęli oferty, a jednym z nich był Nazar.

Nasi pracownicy robili wszystko, co w ich mocy, aby przekonać go do wyjazdu przed rozpoczęciem pełnej inwazji. Katerina Breitman, nasz kierownik ds. placówek, pojechała nawet osobiście do biura w Kijowie, aby porozmawiać z pozostałymi pracownikami na kilka tygodni przed inwazją. Bez względu na to, co mówiła Katerina, Nazar powiedział nam, że nie może wyjechać z kraju, a później dowiedzieliśmy się, dlaczego: jego żona nie miała paszportu międzynarodowego, a on nie chciał jej zostawić.

Kiedy Rosja dokonała inwazji, Nazar nie miał innego wyjścia, jak tylko ruszyć w kierunku granicy. Po tygodniu spędzonym w małym miasteczku Truskavets zrozumiał, że zapasy są na wyczerpaniu i wkrótce nie będzie w stanie wyżywić swojej rodziny. Co gorsza, jako mężczyzna powyżej 18 roku życia miał zostać powołany do wojska ukraińskiego, co oznaczało konieczność separacji z rodziną i niewiedzę, czy i kiedy do niej wróci.

Podzielił się swoimi obawami ze swoim menedżerem, Jasonem, który wciąż dzwonił do Kateriny i błagał o pomoc. Katerina nie wiedziała, co robić: Jak może pomóc? Jeśli żona Nazara mogłaby przekroczyć granicę bez dokumentów, co może poradzić na sytuację samego Nazara?

Chcieliśmy wysłać go na granicę rumuńską, aby czekał na możliwość przejścia i zapłacić za wszystko, co było potrzebne, ale bez paszportu jego żona nie mogłaby przekroczyć granicy, a oni nie chcieli zostać rozdzieleni.

Wtedy Jason powiedział Katerinie coś, co zmieniło wszystko:

„Jeśli to może pomóc” – powiedział – „Nazar jest wnukiem kogoś, kto został uznany za 'Sprawiedliwego wśród Narodów Świata'”.

Tak, to zdecydowanie może pomóc!

Zbieranie dowodów

Katerina zadzwoniła do Nazara i zapytała go, co wie. Przysłał jej zdjęcie, na którym jego ciotka Daria trzyma świadectwo:

Od lewej do prawej: Amit Harpaz, Daria Galonski (siostrzenica Tadka, dziadka Nazara), Anat Gadish i Oren Harpaz. Amit i Oren są potomkami Zofii.

Od lewej do prawej: Amit Harpaz, Daria Galonski (siostrzenica Tadka, dziadka Nazara), Anat Gadish i Oren Harpaz. Amit i Oren są potomkami Zofii.

Przesłał nam również izraelski numer telefonu Anat Gadishy, która na zdjęciu obejmuje ramieniem ciotkę Nazara.

Katerina natychmiast zadzwoniła do Roi Mandela, naszego dyrektora ds. badań, mimo że był to piątkowy wieczór. W tym momencie w bazie danych Yad Vashem znajdowały się już nazwiska członków rodziny Nazara, a mąż Kateriny wysłał materiały do swoich kolegów w Ministerstwie Spraw Zagranicznych.

„Głęboko wierzyłam, że jako wnuk kogoś, kto został uznany za 'Sprawiedliwego wśród Narodów Świata’, naszym świętym obowiązkiem jest wydostanie go z niebezpieczeństwa i odpłacenie za dobroć, jaką jego przodkowie okazali naszemu społeczeństwu” – mówi Katerina.

W krótkim czasie Roi skontaktował się z rodziną Anat i dowiedział się, że Anat jest wnuczką Sofii – dziewczyny, którą uratował Tadek, dziadek Nazara! Przesłała wiele dokumentów potwierdzających to powiązanie i zaoferowała swoją pomoc we wszystkim, co było potrzebne.

Mąż Kateriny przesłał całą dokumentację do odpowiedniego urzędu i udowodnił ponad wszelką wątpliwość, że przodkowie Nazara ratowali Żydów w czasie Holokaustu.

Nazar i jego rodzina z potomkami Sofii w miejscu, gdzie podczas wojny ukrywała się jej rodzina.

Nazar i jego rodzina z potomkami Sofii w miejscu, gdzie podczas wojny ukrywała się jej rodzina.

W tym samym momencie z Nazarem skontaktowało się Ministerstwo Spraw Zagranicznych, które umówiło się z nim na spotkanie na polskiej granicy.

Wstrząsająca podróż Nazara w bezpieczne miejsce

Następnego dnia rano Nazar rozpoczął podróż do granicy z Polską. Po sześciu lub siedmiu godzinach jazdy nasi pracownicy dowiedzieli się, że przedstawiciele Ministerstwa Spraw Zagranicznych nie mogą dotrzeć do Nazara na umówionym przejściu i muszą ustalić nowy punkt spotkania. Nazar musiałby jechać kolejne trzy godziny z kobietami i dziećmi w samochodzie.

W końcu dotarł do 14-kilometrowej kolejki oczekujących na przekroczenie granicy.

Wymieniał się z przedstawicielami numerami rejestracyjnymi i miejscami pobytu, i w końcu się odnaleźli:

Nazar (w środku) z przedstawicielami Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Nazar (w środku) z przedstawicielami Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Przedstawiciele przekazali Nazarowi niezbędne dokumenty i poinstruowali go, jak ma wyjaśnić sytuację w kontroli granicznej, gdy do niej dotrze.

W tym momencie żadne z nich nie wiedziało, że dotarcie na miejsce zajmie mu kolejne 24 godziny – kolejną nieprzespaną noc bez postojów na odpoczynek. Katerina zaproponowała Nazarowi, żeby zatrzymał się na chwilę, żeby się przespać, ale on odmówił: zatrzymanie się nawet na krótką drzemkę oznaczałoby utratę miejsca w kolejce, a tam była “dżungla”.

Katerina śledziła go za pomocą GPS-u i zrozumiała, że poruszał się w uciążliwym tempie kilkuset metrów co kilka godzin.

Przez cały ten czas rozmawiali z Nazarem i odpowiadali na pytania, co się stanie, gdy dotrą do granicy. Nazar był zdenerwowany i nie był przekonany, że wszystko dobrze się potoczy. Podczas rozmowy Katerina usłyszała w słuchawce głosy dzieci, więc zapytała, kto jest z nim w samochodzie. Była to żona Nazara, jej siostra i jej dzieci. Niełatwa podróż dla małych dzieci!

Czy powinien przejść kontrolę graniczną z rodziną, czy sam? Jakie dokumenty powinien przedstawić i kiedy? Katerina wielokrotnie sprawdzała, odpowiadała na jego pytania, starała się go zachęcić.

W końcu Nazar dotarł do granicy.

Zdecydowali, że przejdą razem: Nazar szedł pierwszy, a potem jego żona i jej siostra z dziećmi.

Katerina z niepokojem czekała na jego telefon, przygotowana do odpowiedzi na pytania z kontroli granicznej… aż wreszcie nadeszła wiadomość głosowa: “Przekroczyliśmy granicę ukraińską!!!!!”

Teraz Katerina zrozumiała, że najtrudniejsze jest już za nimi, a zapewnienie Nazarowi i jego rodzinie bezpieczeństwa jest tylko kwestią czasu. Nazar nadal nie był pewien i wciąż pytał, jak postępować. Katerina zachęcała go, ale wciąż czekała, aż zobaczy jego samochód na kamerze internetowej, która pokaże, jak przekracza granicę.

Następnie władze wykonawcze Ministerstwa Spraw Zagranicznych poinformowały rodzinę w Izraelu, że Nazar przekroczył granicę. Byli bardzo szczęśliwi!

Po kilku minutach był już na miejscu:

Nazar przekroczył granicę! Misja zakończona!

Katerina, jej mąż, urzędnicy Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Roi i Jason wspólnymi wysiłkami sprawili, że się udało.

Dzięki działaniom swoich przodków i pracy zespołowej Kateriny, jej męża, urzędników Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Roi i Jasona Nazar i jego rodzina są teraz bezpieczni w Warszawie, w Polsce.

Nazar wciąż z niedowierzaniem patrzy na to, co się wydarzyło:

„Nigdy nie sądziłem, że mój poranek może zacząć się od wybuchów i obudzenia żony słowami: „obudź się, zaczęła się wojna, musimy opuścić nasz dom!”… To wszystko było koszmarem. Trudno mi opisać słowami strach i panikę, które ogarnęły nas w tamtym momencie. Nie wiedzieliśmy, co nas czeka, ale zdawaliśmy sobie sprawę, że nasze spokojne życie w najbliższym czasie nie będzie już takie samo. Nie potrafimy opisać, jak wiele zrobił dla nas zespół MyHeritage i rodzina Sofii. Wsparcie, którego nam udzielili było nieocenione. Dokonali dla nas rzeczy niemożliwych, abyśmy byli bezpieczni! To niewiarygodne, że dobry uczynek, który kiedyś zrobił mój dziadek Tadek, powrócił przez dziesięciolecia jako dobry uczynek wobec nas! Będziemy wspominać tę wielką dobroć z tak wielką miłością do końca życia!”.

Mamy nadzieję, że przodkowie Nazara, gdziekolwiek są, odczuli spokój, wiedząc, że ich akt odwagi doprowadził bezpośrednio do zapewnienia bezpieczeństwa ich potomkom w potrzebie. Katerina i jej koledzy są zaszczyceni, że mogli pomóc w przekazaniu dalej dobroci, którą przodkowie Nazara okazali narodowi żydowskiemu wiele lat temu.

Myślami i modlitwą jesteśmy z tymi, którzy nadal cierpią z powodu sytuacji na Ukrainie, i mamy nadzieję, że konflikt ten wkrótce zostanie pokojowo zakończony.