4569243346824lwow

Historia rodzinna: Andrzej Pfeiffer – Mój Pradziadek

Komentarze0

Rodzina jest najważniejszą częścią naszego życia. Pokolenia w rodzinie znamy przeważnie do naszych dziadów, rzadko zdarza się, że udaje nam się poznać pradziadków, im mniej o nich wiemy tym więcej chcemy się o nich dowiedzieć! Przedstawiamy dzisiaj Wam historię pradziadka Pana Andrzeja, użytkownika MyHeritage.

Należę do tej zdecydowanej większości osób, które nie miały możliwości osobistego poznania swoich pradziadków. Dlatego ze szczególną starannością przysłuchiwałem się rodzinnym opowieściom i wszystko notowałem. Moim pradziadkiem ze strony ojca jest Bronisław Jan Pfeiffer. Bronisław urodził się w 1871 roku w Samborze w woj. lwowskim. Jego rodzicami byli: Jakub Pfeiffer i Ewa Pfeiffer z d. Schirmer. Żoną pradziadka, a moją prababką była Leontyna Pfeiffer z d. Bucmaniuk (1870 – 1927), Ukrainka, która pytana o to, czy czuje się Ukrainką, czy Polką, zawsze odpowiadała, że jest Lwowianką. Bronisław i Leontyna mieli pięcioro dzieci. Ich najstarszym dzieckiem był Zdzisław (1896 – 1954) – mój dziadek. Pradziadek Bronisław aktywnie uczestniczył w obronie Lwowa, za co otrzymał Krzyż Walecznych i Krzyż Obrony Lwowa. Z zawodu był kolejarzem naczelnikiem stacji Lwów Kleparów.


Z listu mojego ojca do jego brata stryjecznego (Jerzego Pfeiffera) wynika, że wspólne życie moich pradziadków nie układało się: „Babcię i Dziadka Pfeifferów oraz Ich rodową rezydencję w budynku dworca kolejowego Lwów – Kleparów znasz chyba tylko z opowiadań. Ja zaś byłem tam częstym gościem, od pierwszych tygodni życia. (…) Dziadkowie żyli ze sobą kiepsko. (…) Babcia z dziećmi mieszkała na I piętrze, były tam dwa pokoje z kuchnią, zaś Dziadek na parterze gdzie miał również dwa pokoje, jeden duży, drugi zaś mały, w nim mieściło się łóżko Dziadka. Kiedy byłem w Kleparowie Dziadek przychodził na górę. Potem w miarę jak rosłem Dziadek zabierał mnie do biura (…).” Nieudane (od pewnego momentu) życie rodzinne pradziadek rekompensował sobie szczególnym zaangażowaniem w pracę, co przyniosło mu uznanie w jego środowisku zawodowym. W prasie lwowskiej ukazała się notatka zatytułowana: „Ćwierć wieku na niezwykle trudnym stanowisku”. Autor pisze: „Niezwykle rzadką i piękną uroczystość obchodzili w niedzielę dnia 11 b. m. urzędnicy Lwowskiej  dyrekcji kolei. Było to uczczenie  25 – letniej owocnej i wydatnej służby naczelnika stacji Lwów – Kleparów, p. Bronisława Pfeiffera. Jest to rzadki, a może nawet jedyny wypadek, że na tak ciężkim i odpowiedzialnym stanowisku jeden i ten sam urzędnik spędził całe ćwierćwiecze pracy. Dnia 4 – go kwietnia br. upłynęło 25 lat od objęcia przez p. Pfeiffer Kierownictwa służby naczelnika stacji Lwów – Kleparów, p. Bronisława Pfeiffera, tej stacji, która dziś rozrosła się niezwykle i spełnia ważne zadania. Z wyjątkiem krótkiego okresu podczas okupacji rosyjskiej, kiedy Go przydzielono do dyrekcji krakowskiej, spędził cały ten czas na tak ważnym posterunku, wykazując najlepiej swe zalety podczas okupacji ukraińskiej.

W czasie walk o Lwów, otoczony wojskami wrogów, zebrał personel podwładny i utworzywszy improwizowaną straż, dzielnie bronił mienia państwowego. Wyrazem uznania były liczne odznaczenia, jak Krzyż Walecznych, Krzyż Obrony Lwowa i odznaka Orląt. Jaką sympatią cieszy się p. Pfeiffer wśród przełożonych i kolegów oraz podwładnych, dowiodła piękna uroczystość niedzielna w biurach ozdobionej odświętnie stacji Lwów – Kleparów, na której zebrali się bardzo licznie przedstawiciele dyrekcji lwowskiej z p. prezesem inż. Prachtlem – Morawiańskim, dyrektorami wydziałów pp. Klusem i Pfauem na czele. W imieniu pracowników stacji przemówili: asesor Goldschein, asesor Sommer, były zastępca naczelnika stacji im. sił żeńskich p. Brzecka i kier. III. Dworca Lwów p. Wróblewski, poczem p. Prachtel – Morawiański w serdecznych, słowach oddał hołd zasługom jubilata. Nastąpił szereg dalszych przemówień nacechowanych niezwykłą serdecznością, na które jubilat odpowiedział ze wzruszeniem. Śniadaniem, wspólną fotografią i wręczeniem pamiątkowego upominku zakończono tę niezwykle miłą uroczystość, będącą pięknem uczczeniem nieprzeciętnych zasług niestrudzonego urzędnika  obywatela”.

Bronisław (zaznaczony krzyżykiem) obok Leontyna, a te dwie panienki w jasnych bluzkach to Wanda i Eugenia – córki Bronisława i Leontyny

Bronisław zmarł 22 grudnia 1928 roku we Lwowie i został pochowany na Cmentarzu Janowskim. Tadeusz Pfeiffer – wnuk Bronisława, a mój ojciec, tak opisuje dzień pogrzebu Bronisława i swoje odczucia z tym dniem związane: „(…) Jego śmierć 22 grudnia 1928 roku zamknęła definitywnie ważny okres naszego życia. Pogrzeb Dziadka, który odbył się 24 grudnia, pamiętam w szczegółach. Był tak duży mróz, że ustniki orkiestry kolejowej przymarzały do ust. (…) Kiedy ksiądz kończył egzekwie, pod okno pokoju podjechał parowóz. Zrobiło się ciemno. Nagle parowóz zaczął gwizdać, a za nim inne, łącznie z parowozownią. Wrażenie trudne do opisania. Zacząłem płakać, bo wtedy dopiero zdałem sobie spraw, że zabierają mi ukochanego Dziadka”.
Pięć lat temu dowiedziałem się, że we Lwowie mieszka z rodziną Ewa Tajner z d. Pfeiffer – wnuczka Bronisława, córka Zdzisława (mojego dziadka), siostra przyrodnia mojego ojca, o której istnieniu nigdy się nie dowiedział. Udało nam się nawiązać kontakt i teraz często piszemy do siebie. Ewa mieszka niedaleko Cmentarza Janowskiego i ze szczególną starannością dba o grób Bronisława i Leontyny.

A czy Wam udało się poznać pradziadków? Zachęcamy do przesyłania historii rodzinnych na stories@myheritage.com!

Zostaw komentarz

Adres email jest prywatny i nie zostanie wyświetlony