Przez 80 lat nie wiedzieliśmy, co stało się z naszymi krewnymi. Potem odnaleźliśmy ich dzięki MyHeritage.
- Od Katie


Moja matka, Fruma Knopf Adamowicz, jako 5-latka wyemigrowała z Polski do Izraela w 1934 roku. Przyjechała wraz z matką, Toncią Adamowicz, i młodszą od siebie o 2 lata siostrą Chayą. Jej ojciec, Abraham Knopf, wyemigrował rok wcześniej i osiadł w okolicy Hajfy i Krayot, aby przygotować się na przybycie żony i córek.
Zanim moja mama, jej siostra i babcia wyruszyły do portu w Konstancy w Rumunii, aby wsiąść na statek, który miał je zabrać do Izraela, wszyscy ich krewni zebrali się, aby pożegnać je w miejscowości Łęczyca w Polsce.
Na zdjęciu zrobionym podczas tej uroczystości widnieje wielu członków rodziny. Można policzyć około 50–60 mężczyzn i kobiet. Wszyscy wyglądają na szczęśliwych: zarówno rodzina mojej matki wyruszająca ku nowemu życiu w nowej ojczyźnie, jak i ci, którzy pozostali.
Z czasem zdjęcie to stało się symbolem tragedii mieszkańców miasta i całej polskiej społeczności żydowskiej, ponieważ poza moją matką, jej siostrą, matką i jednym wujkiem nikt z osób widocznych na zdjęciu nie przeżył. Wszyscy zostali zamordowani w komorach gazowych nazistowskiego obozu zagłady w Chełmnie na początku lat 40. XX wieku.
W moim domu w Givatayim w latach 70. znajdowało się pudełko po butach wypełnione czarno-białymi zdjęciami. Niektóre z nich można było od razu rozpoznać jako zdjęcia wykonane w Izraelu przed utworzeniem państwa, ale inne pochodziły z daleka. Z Polski.
Jedno ze zdjęć przedstawiało młodą dziewczynę na portrecie studyjnym. Na odwrocie zdjęcia znajdowała się odręczna notatka: „Rachel, córka Deborah Pullwermacher z Paryża, kuzynka Toncii” – czyli kuzynka mojej babci.
Moja babcia, potomkini rodziny Adamowiczów, nie żyła już, a moja mama nie potrafiła nam powiedzieć, kim była osoba na zdjęciu ani kim była rodzina Pullwermacherów z Paryża.
Ponieważ zdjęcie to było wyjątkowe, wręcz symboliczne, utkwiło w mojej pamięci i w pamięci mojej kuzynki Tovy. Od czasu do czasu zastanawiałyśmy się, co stało się z tą dziewczyną.
Wiedzieliśmy, że rodzina Knopfów, również spokrewniona z Adamowiczami, opuściła Polskę w latach dwudziestych XX wieku i przeniosła się do Paryża. Wiedzieliśmy również, że ojciec rodziny, Moshe Knopf, został tragicznie zatrzymany w lipcu 1942 roku podczas spaceru po ulicach miasta, uwięziony wraz z wieloma Żydami w nazistowskim obozie internowania w Drancy, a następnie wysłany na śmierć do niemieckiego obozu zagłady w Majdanku. Wiedzieliśmy również, że jego żona została sama z czwórką dzieci w okupowanym Paryżu, ale ta wiedza w żaden sposób nie prowadziła do postaci na zdjęciu przypisywanym rodzinie Pullwermacherów.
Kiedy rozpoczęła się II wojna światowa, a los mieszkańców Łęczycy z dnia na dzień stawał się coraz trudniejszy, bracia Shlomo i Moshe z rodziny Adamowiczów zaczęli szukać sposobu na uniknięcie losu, jaki czekał Żydów w Polsce z rąk nazistów. Uciekli w kierunku Rosji, aby przedostać się do Rumunii, a stamtąd do Izraela. Shlomo przekroczył granicę z Rosją, ale został złapany i skazany na 3 lata więzienia w surowym rosyjskim zakładzie karnym, gdzie wykonywał przymusowe prace. Jego młodszy brat Moshe zdał sobie sprawę, że przekroczenie granicy z Rosją jest zbyt niebezpieczne i zdążył się uratować przed przekroczeniem strefy przygranicznej. Shlomo został zwolniony z więzienia po 3 latach, kiedy wojna się skończyła. Wędrował po Europie i wrócił do Polski, do miasta Łęczyca, aby odszukać krewnych. Po przybyciu do miasta zdał sobie sprawę, że nikt z jego krewnych nie przeżył, a ponadto polscy mieszkańcy miasta natychmiast po jego przybyciu niegrzecznie go przepędzili. Podczas podróży po pogrążonej w chaosie Europie dotarł do obozu dla przesiedleńców w Salzburgu w Austrii. Tam poślubił Zinę, pochodzącą z Ukrainy, a w 1946 roku urodziła się ich najstarsza córka Tova. W następnym roku postanowili wyjechać do Australii, ale statek zawinął po drodze do Izraela i postanowili tam zostać. Osiedlili się w Kiryat Bialik. Ich drugi syn, Yaakov, urodził się w Izraelu. Tova, najstarsza córka, pracowała w Izraelu jako nauczycielka i przewodniczka turystyczna.
Obecnie mieszka w Stanach Zjednoczonych i doskonale zna historię swojej rodziny na przestrzeni pokoleń.
Życzenia Shana Tova z obozu dla przesiedleńców w Salzburgu, w Austrii przesłane przez Shlomo Adamowicza-Yakobiego, jego żonę Zinę i córkę Tovę w 1947 roku.
Połączenie drzew genealogicznych rodzin Pullwermacher i Adamowicz, 2019 r.
Mój ojciec, Naftali Kesselman, jest ocalałym z niemieckiego, nazistowskiego Holokaustu mieszkańcem miejscowości Mościska w Polsce. Przed wybuchem wojny w miejscowości, w której mieszkał, żyło 3000 Żydów. Jest jedyną osobą z całej swojej licznej rodziny, która przeżyła. Z całego miasta przeżyło mniej niż dziesięciu Żydów. Chcąc dowiedzieć się, czy mimo wszystko istnieją informacje o dalekich członkach rodziny, którzy mogli przeżyć, stworzyliśmy drzewo genealogiczne na MyHeritage. Nie znaleźliśmy nowych powiązań z rodziną mojego ojca, Kesselmanów, ale znaleźliśmy całą gałąź potomków Pullwermacherów powiązaną z gałęzią rodziny mojej matki.
Większość z nich mieszka we Francji. Niektórzy mieszkają w Stanach Zjednoczonych i Izraelu.
W 2019 roku nawiązałam korespondencję z wnuczką Pullwermacherów, Annie Rochberg. W korespondencji uczestniczyła również moja kuzynka Tova z USA, która również jest z nią spokrewniona. Nawiązana przez nas więź doprowadziła do spotkania Tovy i Annie w Paryżu w 2021 roku oraz spotkania mojego z Annie w 2022 roku. W miarę możliwości uzupełniłyśmy luki w informacjach i historii rodziny. Dowiedzieliśmy się od niej o trudnym życiu Żydów we Francji pod okupacją niemiecką oraz o tym, że członkowie jej rodziny zostali wysłani do niemieckich obozów śmierci w Polsce i nie powrócili.
Annie opowiedziała Tovie o swojej kuzynce mieszkającej w Prowansji, z którą nie miała kontaktu od ponad 70 lat. Owa kuzynka, Regine Rochberg, przyjechała na spotkanie w Paryżu, a rok później, w 2023 roku, zorganizowaliśmy spotkanie w Prowansji z jej dalszą rodziną, a także z inną kuzynką o imieniu Dora. Zarówno Regine, jak i Dora skorzystały z serwisu MyHeritage. Nasze drzewa genealogiczne połączyły nas wszystkich poprzez MyHeritage.
Podczas spotkania w Prowansji dowiedzieliśmy się, że Dora jest córką tej „symbolicznej” dziewczynki ze zdjęcia powyżej, o imieniu Rachel, która została sfotografowana w 1929 roku. Ostatecznie otrzymaliśmy kolejne zdjęcie, którego nie mieliśmy, przedstawiające matkę Rachel wraz z własną matką, babcią i wujkiem Joshuą z rodziny Adamowiczów – bratem Shlomo Adamowicza i bratem mojej babci. Jako dziecko Rachel Pullwermacher podróżowała wraz z matką z Paryża do miasta w Polsce w 1929 roku, aby odwiedzić chorą babcię.
Tajemnicza postać dziewczyny ze zdjęcia, która od pokoleń pozostawała nieznana, została w końcu zidentyfikowana. Jest to Rachel z domu Pullwermacher, matka Dory. Otrzymaliśmy również dokumentację fotograficzną łączącą ją z członkiem rodziny Adamowiczów. Bingo. Otrzymaliśmy dowód na istnienie tego powiązania!
W 2024 roku Annie Rochberg zmarła w Paryżu. Na jej pogrzeb przybyli różni członkowie rodziny z Francji. Podczas pogrzebu niektórzy członkowie rodziny spotkali się po raz pierwszy. Okazało się, że za życia Annie wiedziała o kilku gałęziach rodziny, ale oni w ogóle się nie znali, mimo że mieszkali w tym samym kraju, a niektórzy nawet w tym samym mieście – Paryżu.
Dzień po pogrzebie utworzyli grupę na WhatsApp o nazwie „Kuzynostwo Annie“. Grupa stała się bardzo aktywna i żywotna, a za każdym razem dołączał do niej kolejny członek rodziny, niezależnie od stopnia pokrewieństwa. Dołączyli również członkowie z USA, Australii i Izraela. Korespondencja była pełna życia: dyskutowali o sprawach związanych z Holokaustem, judaizmem, Izraelem i tematach uniwersalnych: podróżach po świecie, jedzeniu, muzyce i nie tylko. Wszyscy zgodzili się, że korespondencja nie wystarczy i że należy zaplanować spotkanie kuzynów, czyli „cousinade” po francusku.
Wybraną lokalizacją był region Périgord w dolinie Dordogne we Francji, ojczyzna Mickey, wnuczki Henriette Rochberg, która mieszkała w Paryżu i została wysłana na śmierć do nazistowskiego obozu w Auschwitz. Spotkanie, w którym wzięli udział ludzie z czterech kontynentów – Ameryki, Australii, Europy i Azji – odbyło się we wrześniu 2025 roku i trwało kilka dni. Oprócz wycieczek, dobrego jedzenia i wyśmienitego wina, uczestnicy zgromadzili się przy stole, aby wspominać rodzinne historie, a także wymienić się zdjęciami i dokumentami dotyczącymi życia w przedwojennej Polsce i Francji.
Grupa zamierza spotkać się ponownie w przyszłości. Nie ma wątpliwości, że serwis MyHeritage wniósł znaczący wkład w połączenie drzew genealogicznych, nowe odkrycia dotyczące historii rodziny, które były nieznane obu stronom, oraz stworzenie żywej, szczęśliwej i fascynującej grupy społecznej.
Serdecznie dziękujemy Orit Mussel za podzielenie się swoją fascynującą historią. Jeśli również dokonałeś odkrycia dzięki MyHeritage, chętnie o tym usłyszymy. Podziel się tym z nami poprzez poprzez ten formularz lub wyślij email na: stories@myheritage.com.








Jozef
10 stycznia, 2026
… jako 5-latka wyemigrowała z Polski do Izraela w 1934 roku. To w 1934 roku istniało już państwo Izrael? – jak to rozumieć?