81-letnie świąteczne życzenie: Porzucony w ogarniętym wówczas wojną Londynie, po latach odnalazł rodzinę dzięki testowi DNA

John Moore przez całe życie żył ze świadomością, że był porzuconym dzieckiem. W chaosie wojennego Londynu, tuż przed Bożym Narodzeniem w 1944 roku, został porzucony i przez 81 lat nie znał swojej prawdziwej tożsamości. Jedyne, co go interesowało, to czy jego biologiczna matka wie, że przeżył. W tym roku duch Bożego Narodzenia przyniósł mu prezent, który odmienił jego życie: przyrodniego brata, o którego istnieniu nie miał pojęcia, poczucie więzi ze skromnym ojcem i piękną pamiątkę rodzinną, która wypełniła 81-letnią pustkę.

John Moore

John Moore

Porzucone dziecko: Bobby z St. Thomas’s

John urodził się 21 grudnia 1944 roku i kilka dni później, tuż przed Wigilią, został znaleziony przez policjanta w południowym Londynie. Funkcjonariusz zabrał go do szpitala St. Thomas, gdzie pielęgniarki nadały mu pieszczotliwy przydomek „Bobby”, co w slangu oznacza policjanta.

„Była to Wigilia lub dzień przed Bożym Narodzeniem” – przywołuje John dzień, w którym został znaleziony. „Nie wiem, czy było to przed drzwiami, czy przed szpitalem. Trzeba pamiętać, że był to czas wojny. Był rok 1944. Spadały bomby. Musiała to być straszna sytuacja, aby w ogóle przeżyć, nie mówiąc już o czymś więcej.”

John jako młody chłopiec. Zdjęcie po prawej odrestaurowane, pokolorowane i ulepszone na MyHeritage

John jako młody chłopiec. Zdjęcie po prawej odrestaurowane, pokolorowane i ulepszone na MyHeritage

Pierwsze cztery lata swojego życia spędził jako sierota, zanim został zaadoptowany przez kochającą rodzinę. Dorastając, tajemnica jego narodzin nie miała na niego wpływu, ale pozostało mu jedno pragnienie.

„Przez całe życie martwiłem się tylko o to, żeby moja mama dowiedziała się, że przeżyłem. Ale nigdy się tego nie dowiem” – wyznaje John.

John jako dziecko wraz z rodziną adopcyjną. Zdjęcie po prawej pokolorowane i ulepszone na MyHeritage

John jako dziecko wraz z rodziną adopcyjną. Zdjęcie po prawej pokolorowane i ulepszone na MyHeritage

Nieoczekiwany prezent świąteczny

Dla przyrodniego brata Johna, Lucasa Borga, życie było łaskawsze. Dorastał jako jedynak w południowym Londynie, znając swoich rodziców i historię swojego ojca, ciężko pracującego Maltańczyka, który wyemigrował do Anglii w latach 30. XX wieku i podczas II wojny światowej służył w marynarce handlowej.

Rodzice Lucasa. Zdjęcie po prawej pokolorowane i ulepszone na MyHeritage

Rodzice Lucasa. Zdjęcie po prawej pokolorowane i ulepszone na MyHeritage

Rodzina nie miała pojęcia o istnieniu innego syna. Kluczem do rozwiązania tej zagadki był prezent świąteczny, który córka Lucasa, Ella, otrzymała w zeszłym roku: zestaw do badania DNA firmy MyHeritage.

„To był prezent świąteczny” – mówi Lucas – „a ona wykonała test dopiero we wrześniu następnego roku. Pewnego dnia skontaktowała się ze mną i powiedziała: „Tato, wykonałam test DNA i otrzymałam silne dopasowanie z pewnym mężczyzną. Ma on około 80 lat”.

Tym dopasowaniem był John. Biorąc pod uwagę fragmentaryczną historię Johna, jego powiązania z południowym Londynem i maltańskie pochodzenie, Lucas postanowił wykonać test, aby potwierdzić tę zaskakującą możliwość.

„Wynik z Dopasowaniem o 50% oznaczał, że tak, był moim przyrodnim bratem od strony ojca” – potwierdza Lucas.

John’s matches with Lucas and Ella

Dopasowania DNA Johna z Lucasem i Ellą

Odkrycie to było dla Lucasa prawdziwym zaskoczeniem: „Byłem jedynym dzieckiem moich rodziców. Nie myślałem więc o tym, że gdzieś indziej mogę mieć brata lub siostrę. Byłem tylko ja i tyle”.

Dla Johna te dopasowania były spełnieniem nadziei, o której nie śmiał nawet marzyć. „Zawsze myślałem, że w poprzednim życiu byłem chyba centurionem lub kimś podobnym” – żartuje. „Nie spodziewałem się niczego wielkiego od testu DNA w odniesieniu do rodziny, szczególnie ze względu na upływ czasu. Wiecie, jeśli ktoś był częścią mnie, to mógł już dawno umrzeć. Minęło tak wiele lat.”

Dziedzictwo ojca: Pierścień

Pierwsze spotkanie 81-letniego Johna i 70-letniego Lucasa miało miejsce w Wielkanoc. Lucas wspomina tę okazję: „Wszyscy spotkaliśmy się w Wielkanocną Niedzielę w naszym domu… i spędziliśmy razem kilka godzin, jedząc, pijąc i tak dalej”.

John (left) and Lucas share a drink

John (po lewej) i Lucas piją razem drinka

John przyznał, że pierwsze spotkanie było surrealistyczne: „Nie wiedziałem, czy podać mu rękę, przytulić go, czy… To było takie dziwne uczucie… Bardzo emocjonalne. Uściskaliśmy się”.

Oboje stwierdzili, że pomimo różnic w ich życiu, połączyła ich natychmiastowa i prawdziwa więź. Dorastali w odległości zaledwie mili od siebie w dzielnicy Kennington w południowym Londynie, nieświadomie chodząc po tych samych ulicach, a nawet odwiedzając te same lokalne sklepy z ciastami i puree ziemniaczanym – klasyczną londyńską tradycyjną potrawą. Następnie spotkali się na stacji Waterloo pod zegarem i spędzili dzień, odwiedzając stare londyńskie ulice, lokalny sklep z ciastami i puree ziemniaczanym oraz dzieląc się związanymi z tą okolicą wspomnieniami z dzieciństwa.

John był głęboko poruszony tym, czego dowiedział się o swoim biologicznym ojcu. Lucas był w stanie wyjaśnić 81-letnią lukę w historii Johna, przedstawiając obraz porządnego, skromnego mężczyzny o imieniu George, który nie miał pojęcia o istnieniu Johna.

George, ojciec Lucasa i Johna. Zdjęcie po prawej pokolorowane na MyHeritage

George, ojciec Lucasa i Johna. Zdjęcie po prawej pokolorowane na MyHeritage

„Starałem się zapewnić go, że nasz ojciec był dobrym, życzliwym człowiekiem i że nie wiedział o istnieniu Johna” – opowiada Lucas. „Gdyby wiedział, napewno postarałby się poznać Johna i traktowałby go jak syna, ponieważ taki właśnie był”.

Lucas podzielił się również niezwykłą historią z wczesnego życia George’a: „Kiedy nasz ojciec przybył do Wielkiej Brytanii, miał 18 lat. Pragnął lepszego życia. Na początku lat 30. na Malcie nie było nic… Kiedy żegnał się z ojcem, ten dał mu wszystkie swoje kieszonkowe i powiedział tylko: „Weź wszystko”. Miał walizkę, a jedyne, co w niej było, to kawałek sera i kawałek chleba. To właśnie zabrał ze sobą do Anglii. Nie miał nic więcej”.

George, który po przybyciu nie znał języka angielskiego, służył w marynarce handlowej i stał się sumienną głową rodziny.

John zdał sobie sprawę, że odziedziczył po ojcu jego ducha: „Wiele się nauczyłem. Myślę o jego miłości do rodziny. Mój brat mówił, że był bardzo skromnym człowiekiem… rodzina była dla niego zawsze najważniejsza i w pewnym sensie, nawet pomimo moich trudnych doświadczeń rodzinnych, zawsze szanowałem swoją rodzinę. Robię dla nich wszystko, co w mojej mocy. Mam więc w sobie tę samą cechę charakteru. Jest to coś, za co mogę mu podziękować”.

Lucas przypieczętował tę więź, ofiarowując Johnowowi namacalny ślad po ojcu, pamiątkę po ojcu, którego nigdy nie poznał:

„Posiadam po moim ojcu pierścień, który nosił całe życie, a ja nie noszę biżuterii, pierścieni ani nic podobnego” – mówi Lucas. „Powiedziałem mu: „Nie potrzebuję go, bo mam wspomnienia, ale ty nie masz”.

Pierścień, prawdopodobnie pamiątka rodzinna przekazana George’owi, był wyjątkowym prezentem. Lucas wręczył go Johnowi, prosząc go tylko o jedno: „Kiedy przestaniesz go nosić, chciałbym go odzyskać, ale do tego czasu należy do ciebie”.

The brothers’ correspondence about the ring

Korespondencja braci dotycząca pierścienia

Brat, którego zawsze pragnął posiadać

Bracia odkryli, że łączy ich nie tylko DNA i ogólna przyzwoitość; mieli również podobne poczucie humoru, a nawet wyglądali podobnie.

„U John’a, dolna część jego twarzy jest taka sama jak u mojego ojca. Tak samo jak dolna część mojej twarzy” – zauważył Lucas.

Dla Lucasa decydującym momentem była łatwość nawiązywania relacji: „Myślę, że fajne jest to, że John ma dobre poczucie humoru, ja też mam dobre poczucie humoru… Widzę, że zbliżamy się do siebie, bo naprawdę mamy podobny sposób myślenia”.

The brothers share a meal

Bracia jedzą wspólny posiłek.

W ostatecznym zrządzeniu losu, John dowiedział się, że przyrodni brat, którego odnalazł po 81 latach samotności, zawsze pragnął mieć rodzeństwo.

„Był jedynakiem i zawsze pragnął mieć brata, a teraz, 70 lat później, pojawiam się ja” – wyjaśnia John. „To taka ironia losu”.

W te święta Bożego Narodzenia John nosi na palcu pierścień, który stał się namacalnym symbolem ojca, którego historię wreszcie poznał, oraz miłości i bliskości rodziny, jaką odnalazł dzięki badaniu DNA. Po tylu dekadach od momentu, gdy został odnaleziony, porzucony w czasie wojny, John w końcu zbudował głęboką, autentyczną więź — taką, która nie zna granic czasu ani odległości.

Serdecznie dziękujemy Johnowi i Lucasowi za podzielenie się z nami swoją piękną historią. Jeśli również dokonałeś odkrycia dzięki MyHeritage, chętnie o tym usłyszymy. Prześlij nam swoją historię poprzez ten formularz lub na adres email: stories@myheritage.com.