Rodzina rozdzielona podczas Holokaustu odnajduje się dzięki testowi DNA MyHeritage

Rodzina rozdzielona podczas Holokaustu odnajduje się dzięki testowi DNA MyHeritage

Komentarze

Przerażające wydarzenia Holokaustu rozłączyły liczne rodziny, z których wiele nigdy nie mogło ponownie się spotkać. Jedną z takich rodzin była rodzina Gedalyi i Miriam Sura Ehrenberg, ojciec i córka, którzy zostali rozdzieleni podczas wojny, i którzy spędzili resztę swojego życia na poszukiwaniach siebie nawzajem. Niestety, nie udało im się ponownie spotkać „za życia”.

Jednakże, wykonanie testu DNA MyHeritage sprawiło, iż historia ta nie zakończyła się na niewiedzy.

80 lat po tym, jak Gedalya po raz ostatni pożegnał się ze swoją córką, ich potomkowie wreszcie się odnaleźli. 15 stycznia 2021 historia ta została opublikowana na ramach magazynu The Jerusalem Post Magazine

‘Opiekuj się moją córką’

Przed Wojną, Gedalya wraz z rodziną zamieszkiwali małą wieś w Polsce, Zakrzówek. Przeczuwając nadchodzące nieszczęście, Gedalya postanowił poprosić o pomoc Polaka, Aleksandra Paprota, w zaopiekowaniu się swoją zaledwie trzyletnią córką, podarowując mu przy tym dużą sumę pieniędzy. Mężczyzna obiecał, że jeśli przeżyje Wojnę, wówczas wróci po córkę. 

Po inwazji nazistów, Gedalya, wraz z rodziną zostali wysłani do obozów koncentracyjnych. Zarówno jego żona, trójka pozostałych dzieci, i dwóch jego braci zginęli w obozie w Auschwitz. Z jego rodziny przeżył tylko on sam i jego drugi brat, Abraham, którzy przetrwali obóz w Dachau… i nadzieja, że jakoś w tym całym okrucieństwie Aleksander dotrzymał obietnicy i zapewnił bezpieczeństwo jego córce. 

Abraham Ehrenberg, brat Gedalya, 1945, obóz koncentracyjny w Dachau

Po uwolnieniu, mężczyzna udał się do Zakrzówka w celu spotkania się z Aleksandrem, i córką. Jednakże, nie mógł ich odnaleźć. Aleksander, obawiając się, że plotki w małym miasteczku ujawnią prawdę o tożsamości Miriam Sury, wysłał ją do Warszawy z handlarką – i tam ślad po niej zaginął. 

Gedalya Ehrenberg, Stuttgart, Niemcy, 1947

Do ostatniego tchu

Gedalya wraz ze swoim bratem imigrowali do Stanów Zjednoczonych, chcąc zacząć życie od nowa – jednak mężczyzna nigdy nie zaprzestał poszukiwań córki. Regularnie przyjeżdżał do Polski, poszukując wzdłuż i wszerz, podróżując samodzielnie pociągami, rozmawiając z nieznajomymi w celu odnalezienia informacji o jej pobycie.  Mężczyzna z czasem ponownie się ożenił, ale jego druga żona nie mogła mieć dzieci z powodu okrucieństw, jakie zadali jej naziści.

Niestety, w 1969 roku Gedalya odszedł z tego świata, nie mając u swojego boku żadnego z dzieci. 

Tymczasem w Polsce 

Szczegóły losów Miriam Sury, po tym jak została wysłana do Warszawy są bardzo okrojone, jednak oto kilka informacji, które rodzina była w stanie ułożyć w jakąś “całość”: Na stacji Łuków w drodze do Warszawy do pociągu wsiedli niemieccy żołnierze, a kobieta przewożąca Miriam przestraszyła się, że zostanie przyłapana na udzielaniu pomocy żydowskiemu dziecku.

Zapisała więc na kartce papieru, który zawiesiła dziewczynce na szyi “Mam na imię Marysia Dobrzynska i jestem nieochrzczonym dzieckiem”, po czym pozostawiła ją na pastwę losu. Słowo “nieochrzczona” oznaczało wówczas “żydówka”; kobieta miała nadzieję, że ta wskazówka będzie zrozumiała dla Polaka-katolika, ale niezrozumiała dla świeckiego Niemca.

Z opowiadań wiadomo, iż niemiecki oficer zatrzymał Miriam i wycelował w nią broń, jednak gdy dziewczynka rzuciła się na niego, i objęła go ramionami, zlitował się nad nią. Przekazał ją zawiadowcy stacji, który oddał ją do sierocińca przy miejscowym kościele. Została ochrzczona i nadano jej imię Wanda Maria. Miesiąc później została adoptowana przez małżeństwo Jana i Kazimierę Alejników.

Potwierdzenie bierzmowania i zawarcia małżeństwa przez Wandę Marię Alejnik
Wanda w wieku 4-5 lat

Wanda nie pamiętała tych wydarzeń, a dzieciństwo, które przeżyła z nową rodziną było szczęśliwe. Niestety, jej nowo przybrani rodzice, Jan i Kazimiera zmarli w odstępie kilku miesięcy, kiedy dziewczynka miała zaledwie 12 lat. Po tych zdarzeniach, Wanda zamieszkała z ciotką i dorastała w towarzystwie kochającej, bliskiej  sobie rodziny.

Dorosła już Wanda wyszła za mąż, i założyła rodzinę w Poznaniu. Mimo, iż wiodła szczęśliwe życie, zawsze zastanawiała się nad swoim dzieciństwem. W tych okolicznościach podejrzewała, że jej pochodzenie jest żydowskie, ale nie miała żadnych innych informacji. Wynajęła nawet kilku prywatnych detektywów i próbowała szukać wskazówek na temat swojego pochodzenia. W 2012 roku zmarła, nie dowiedziawszy się prawdy. 

Test DNA, który „odnalazł” brakujące puzzle

Córka Wandy, Ewa dorastała z wiedzą, iż jej mama nie ma zbyt wielu informacji o swoim prawdziwym pochodzeniu, i jako już dorosła kobieta zbliżyła się do społeczności żydowskiej w Poznaniu. Pojechała nawet na kilka tygodni do Izraela, gdzie studiowała judaizm w organizacji Yakar. 

Choć historia jej matki wystarczyła, by poznańska społeczność żydowska ją przyjęła, chciała dowiedzieć się więcej i postanowiła zrobić test DNA, by sprawdzić, czy może on ujawnić coś o przeszłości jej matki.

I tak się stało. Kiedy przyszły wyniki badań Ewy, okazało się, że DNA pasuje do niejakiego Morrisa Ehrenberga z New Jersey. 

Ojciec Morrisa, Isak, był kuzynem Gedalya –  w rzeczywistości to właśnie Gedalya przedstawił Isaka jego drugiej żonie, Reginie. Ewa skontaktowała się z Morrisem, i dowiedziała się, że jej wujek Abraham miał syna, Moshe – jej kuzyna – który dorastał w Stanach Zjednoczonych, a obecnie mieszka w Izraelu. 

“To tak jakby ogromna pustka w sercu zaczynała się goić” – na łamach The Jerusalem Post  powiedziała Joanna Pacek, 30-letnia córka Ewy. “W końcu możemy połączyć te brakujące puzzle z przeszłości”. 

Po pandemii, Ewa i Piotr planują pojechać do Izraela, aby spotkać się z dawno utraconym kuzynem. 

Jesteśmy przekonani, że oboje Gedalya, jak i Miriam Sura/Wanda byliby szczęśliwi i dumni. 

Kto wie jakie historie możesz odkryć i Ty za pomocą testu DNA? Zamów swój test już dziś! 

Zostaw komentarz

Adres email jest prywatny i nie zostanie wyświetlony