Użytkowniczka MyHeritage odnajduje potomków sióstr uratowanych przez jej pradziadka przed nazistami

Użytkowniczka MyHeritage odnajduje potomków sióstr uratowanych przez jej pradziadka przed nazistami

W ostatnim czasie, nasz zespół badawczy natknął się na niezwykłą historią Karoliny Jurzyk, użytkowniczki MyHeritage, która dorastała w Polsce. Karolina niegdyś dowiedziała się od swojego Dziadka, że jej pradziadek zdołał uratować pewne kobiety-siostry przed nazistami. Po tym jak pokazał jej kilka listów, które uratowane kobiety wysłały do pradziadka, Karolina postanowiła dowiedzieć się, jak potoczyły się ich losy. Za pomocą MyHeritage, była w stanie zlokalizować oraz skontaktować się z ich potomkami. Niedawno historia ta została przedstawiona w CNN i przyciągnęła międzynarodową uwagę, a my nie moglibyśmy być bardziej wdzięczni i dumni, mogąc uczestniczyć w tym wydarzeniu.

Dziadek Karoliny, który w czasie wojny miał około 12 lat, wspominał, że jego ojciec – Stanisław Jurzyk – przebywał na polach niedaleko swojego domu, kiedy natknął się na parę sióstr, które miały odkryte rany i krwawiły. Postanowił zabrać je do domu i zaopiekować się nimi; szybko zrozumiał, że są to Żydówki. Siostry powiedziały mu, że ich rodzice zostali zabici, i że przebyły długą drogę w poszukiwaniu schronienia. Stanisław z narażeniem życia ukrywał je w swoim domu przez około 2 lata, utrzymując ich obecność w tajemnicy przed sąsiadami.

To była niesamowita historia… ale nie tylko historia…dwa lata temu dziadek Karoliny wyjawił, iż posiada stare listy, które siostry pisały do jego ojca (pradziadka Karoliny). Wyjął je z szuflady, w której przez lata leżały nietknięte, i pokazał je wnuczce: konkretny dowód na odważny akt dobroci jej pradziadka.

“Nigdy nie zapomnimy”

Jeden z listów i koperta zaadresowana do Stanisława Jurzyka od uratowanych przez niego sióstr

Jeden z listów i koperta zaadresowana do Stanisława Jurzyka od uratowanych przez niego sióstr

„Kiedy otrzyma Pan ten list, zapewne zdziwi się Pan” – zaczyna się pierwszy z nich. „List ten piszą Fela i Jadwiga Kejzman z Warszawy z wyrazami wdzięczności. Minęło dużo czasu od dnia, w którym się z Tobą pożegnałyśmy. Nie wyraziłyśmy jednak serdecznych podziękowań za wszelkie dobro, które dla nas uczyniliście. Nigdy nie zapomnimy tego szlachetnego czynu, jakim było uratowanie nam życia, a wszystko, co dla nas uczyniłeś, głęboko utkwiło w naszej pamięci; trudno jest wyrazić w liście najgłębszą wdzięczność i przywiązanie, jakie do Ciebie czujemy. Jesteśmy świadome, jak bardzo byliście zagrożeni przez nasze nic nieznaczące wówczas życie, oraz jesteśmy pełne podziwu dla Ciebie jako osoby, która dokonała największego aktu – ratowania życia ludzkiego, bo tak mało było szlachetnych ludzi, którzy poświęciło się dla nas, Żydów, którzy tak bardzo cierpieli. Dzięki Bogu, że żyjemy i że zostawiłyśmy za sobą te wszystkie straszne doświadczenia i cierpienia”. 

Siostry wyjaśniają dalej, że mieszkają obecnie w Niemczech, i że obie wyszły za mąż. Pytały o rozmiar butów Stanisława, mówiąc, że chciałyby mu wysłać parę butów, pytały o jego rodzinę i gospodarstwo. „Jesteśmy żywo zainteresowane wszystkim i prosimy Cię o pełny obraz sytuacji” – pisały. „Proszę przyjmij nasze najserdeczniejsze pozdrowienia i najlepsze życzenia”. List został podpisany przez Felę i Jadwigę Kejzman.

W styczniu 2021 roku Karolina rozmawiała z ojcem o listach i postanowiła dokładniej poznać tę historię. Listy były bardzo stare, a odręczne pismo i archaiczny język utrudniały odczytanie ich oraz zrozumienie – ale imiona sióstr były wystarczająco wyraźne. Być może, wykorzystując szczegóły z listu, mogłaby odszukać te kobiety i dowiedzieć się, co się z nimi stało, gdy straciły kontakt z pradziadkiem.

Użytkowniczka MyHeritage, Karolina Jurzyk

Użytkowniczka MyHeritage, Karolina Jurzyk

Karolina wyszukała nazwiska na MyHeritage… i tam, w drzewie genealogicznym MyHeritage należącym do Karen Norman z Nowego Jorku, znalazła parę sióstr, których imiona, wiek, i pochodzenie pasowały do historii.

Nastepnie Karolina skontaktowała się z Karen i odkryła, że to prawda: Odnalazła wnuczkę jednej z sióstr, które uratował jej pradziadek.

Użytkowniczka MyHeritage, Karen Norman z Nowego Jorku

Użytkowniczka MyHeritage, Karen Norman z Nowego Jorku

„Miałam łzy w oczach, tak się cieszyłam, że żyją” – powiedziała Karolina w rozmowie z CNN.

Jedyny sposób, aby przeżyć

„Dołączyłam do MyHeritage, ponieważ chciałam się czegoś dowiedzieć” – mówi Karen. Babcia Karen, Fela i prababcia Jadwiga rzadko opowiadały o tym, co przeżyły w czasie wojny, ale jednym z niewielu szczegółów, o których wspomniały było to, że pewien człowiek uratował je w Polsce. Wyglądało na to, że straciły z nim kontakt i od lat go szukały. Miały nawet jego zdjęcie.

Zdjęcie Stanisława Jurzyka przechowywane przez siostry, które uratował. Zdjęcie po prawej stronie pokolorowane i ulepszone na MyHeritage.

Zdjęcie Stanisława Jurzyka przechowywane przez siostry, które uratował. Zdjęcie po prawej stronie pokolorowane i ulepszone na MyHeritage.

Wiedziałam tylko tyle, że ktoś je uratował, ukrył w swoim domu. Co do reszty szczegółów dot. ich życia za czasów wojny, niestety nie mamy informacji” – mówi Karen. „Wiem, że wylądowały w Bambergu, w Niemczech, zanim opuściły Europę. Wiem, że moi dziadkowie poznali się w mieście o nazwie Łuków, z którego pochodzi mój dziadek, i że po ślubie musieli się ukrywać – prawdopodobnie dlatego, że mój dziadek był partyzantem.”

„Problem w tym, że moja matka i ciotka nie chciały dużo mówić o wojnie” – mówi ojciec Karen, Morris. „Mój ojciec, Hejnoch, czasem coś wspomniał, ale poza tym nie mówił o tym. Czasem, kiedy nieco naciskałam, ujawiał mi pewne informacje, ale były to bardzo drobne, podstawowe informacje.”

„Były to dla nich kwestie, o których nie chcieli rozmawiać,” mówi Karen. „Wielu ludzi ukrywało prawdę o tamtych czasach, bo to był jedyny sposób na przetrwanie. Był to również sposób na zapomnienie”.

Morris opisuje historię, którą udało mu się poskładać w całość: „Z tego, co wiem, wygląda na to, że młoda para, która ich przygarnęła, to byli po prostu dobrzy ludzie w sercach. Przynosili im jedzenie i co tylko mogli. Nie wiem dokładnie, jak moja matka i ciotka znalazły się na tym gospodarstwie, ale wiem, że przez kilka lat mieszkały na górze, na strychu, tak jak Anne Frank. W nocy wychodziły ze strychu na pola, jadły kukurydzę i ziemniaki, pomagały, a potem wracały na strych.”

„To była bardzo stresująca sytuacja”, kontynuuje, „ponieważ gospodarze bali się, że Niemcy lub inni Polacy ich przyłapią. Wielu Polaków nie było życzliwie nastawionych do Żydów, ale byli też katolicy, którzy współczuli im i starali się pomóc, jak tylko mogli, tak jak ci, którzy uratowali moją matkę i ciotkę. Ryzykowali życiem, ponieważ w przypadku przyłapania, na pewno zostaliby rozstrzelani przez Niemców.”

Nawet sąsiedzi nie wiedzieli, bo gospodarze trzymali wszystko w tajemnicy. Nikt nie wiedział. Gdyby ktoś się dowiedział, mógłby przekazać informację Niemcom, w celu otrzymania choćby nagrody za wyjawienie ukrywających się Żydówek.”

Morris mówi, że ponieważ jego matka i ciotka nie miały pieniędzy i były zbyt młode, by pracować, nie było między nimi żadnych ustaleń finansowych.

„Wiem na pewno, że Jadwiga i Fela zostały aresztowane w Europie” – mówi Karen. „Nie były partyzantkami, ale współpracowały z nimi”.

Rejestr ocalałych Żydów; lista Żydów w Polsce w 1945 r., archiwum Arolsen

Rejestr ocalałych Żydów; lista Żydów w Polsce w 1945 r., archiwum Arolsen

„Można powiedzieć, że musiały pokonywać wiele przeszkód, aby ujść z życiem” – podsumowuje Karen.

Jadwiga Kejzman, babcia Karen (Zdjęcie po prawej ulepszone i pokolorowane na MyHeritage)

Jadwiga Kejzman, babcia Karen (Zdjęcie po prawej ulepszone i pokolorowane na MyHeritage)

Felicja (Fela Faiga) Kejzman, siostra Jadwigi i ciotka Karen (zdjęcie po prawej, ulepszone i pokolorowane na MyHeritage)

Felicja (Fela Faiga) Kejzman, siostra Jadwigi i ciotka Karen (zdjęcie po prawej, ulepszone i pokolorowane na MyHeritage)

„Czasami myślę o mojej matce i ciotce,” mówi Morris. „Tak, były ocalałymi, były niesamowite… ale mimo to, były dwójką młodych dzieci bez wykształcenia, których całe życie zostało zapieczętowane tak okrutną historią, i okrucieństwem wojny„.

Niestety, siostry odeszły już z tego świata i nie mogą się cieszyć zaistniałymi połączeniami. Prababcia Karen, Fela, z którą Karen była bardzo blisko, zmarła niedawno w wieku 103 lat. Karen uważa, że to z powodu samotności, której doświadczyła po wprowadzeniu ograniczeń z powodu COVID. „Miała operację serca i ozdrowiała, a potem wróciła do swojego domu spokojnej starości. Z powodu COVID przebywała cały czas w domu i nie mogła nawiązywać kontaktów towarzyskich.”

Karolina miała podobne, tragiczne doświadczenie ze swoim dziadkiem: cierpiał na demencję, a kiedy upadł, doznał urazu głowy. Zarówno ona, jak i jej Ojciec ciężko przeżyli to odejście. Przed śmiercią, zdążyli jednak podzielić się z nim odkryciami.

„Mój dziadek najwyraźniej stał się bardzo emocjonalny,” powiedziała Karolina w rozmowie z CNN. „Głęboko w środku czuł, że siostry są bezpieczne”.

Być może te pogrążone w żałobie rodziny mogą znaleźć jakieś pocieszenie w sobie nawzajem, po tym jak w końcu ponownie “połączyły się” nad aktem dobroci, który związał ich przodków na wieczność tak wiele lat temu.