Historia użytkownika: Genealogia w Intrenecie oraz historia mojego prapradziadka stryjecznego

Historia użytkownika: Genealogia w Intrenecie oraz historia mojego prapradziadka stryjecznego

Nazywam się Mateusz Burzyński, mam 23 lata, jestem z małej podkarpackiej wioski – Zarszyna, gdzie mieszkam całe swoje życie. W tym roku skończyłem studia na kierunku Międzynarodowa Komunikacja Językowa. Od najmłodszych lat interesowały mnie rodzinne historie opowiadane przez dziadów. Genealogią zająłem się w zeszłym roku. Pragnę stworzyć jak najbardziej rozbudowane drzewo genealogiczne, obecnie znajduje się w nim ponad 2400 osób.

Historia jaką chcę przekazać dotyczy rodziny, możliwości, jakie daje genealogom internet, a także historii stryjecznego prapradziadka.

Rodzina Ziemiańskich mieszkała w małej galicyjskiej wiosce – Besku (obecnie województwo podkarpackie). Rodzina była wielodzietna, co wówczas było normą na wsi. Głową rodziny był urodzony w 1857 roku Andrzej, który wraz ze swoją młodszą o 11 lat żoną Karoliną (z d. Borkowska) doczekał się dziewięciorga dzieci, jednakże najstarsza Rozalia (ur. 1886) zmarła gdy miała zaledwie 1,5 roku. Ze względu na trudną sytuację materialną, która dotykała większości rodzin mieszkających na wsi; troje najstarszych dzieci wyjechało do Stanów Zjednoczonych. Po osiągnięci odpowiedniego wieku do USA wyjechali: Salomea (ur. 1888), Paweł (ur. 1889) i Rozalia (ur. 1892).

Andrzej i Karolina Ziemiańscy

Andrzej i Karolina Ziemiańscy

Brak stałego kontaktu (tylko świąteczne życzenia) z potomkami emigrantów znacznie utrudnił rozbudowę tej gałęzi drzewa genealogicznego. Od rodziny udało się uzyskać tylko szczątkowe informacje, o współmałżonkach czy przybliżonej liczbie dzieci, jednak nadal brakowało szczegółów.

Niedawne odkrycie na portalu MyHeritage dzięki funkcji podobieństwa Smart Match sprawiło, że udało odnaleźć użytkownika spokrewnioną z Salomeą. Drzewo genealogiczne tej osoby okazało się bardzo rozbudowane i nie tylko rodzina Salomei, ale również Pawła i Rozalii znajdowała się w nim. Jego twórca okazał się bardzo miłym człowiekiem, wymieniliśmy się informacjami i dzięki temu moje drzewo uległo znacznej rozbudowie. Okazało się, że sama Salomea miała aż trzynaścioro dzieci! Jednak nawiązanie kontaktu ze spokrewnioną osobą z odległej części świata to nie tylko wymiana „suchych” faktów związanych z genealogią, lecz także opowieści o rodzinie, jej przeszłości, trudach życia emigrantów, o ich odwadze. Wyjazd w nieznane, z biletem w jedną stronę, pochodząc z małej, biednej galicyjskiej wsi to był prawdziwy akt odwagi, a wręcz heroizm.

Pozostałe dzieci Andrzeja i Karoliny pozostały w rodzinnym domu, a byli to: Franciszek (ur. 1895), Ludwik (ur. 1897), Stanisław (ur. 1900 – mój prapradziadek), Franciszka (ur. 1902) i najmłodszy Piotr (ur. 1905). Każdy z nich był wyjątkowy, jednak warto wspomnieć historię Ludwika, którego krótkie życie (zaledwie 20 letnie) pokazuje, jak wojna może zniweczyć plany i życie jednostki.

Ludwik Ziemiański w mundurze

Ludwik Ziemiański w mundurze

Ludwik Ziemiański urodził się 15 lipca w Besku Był szóstym dzieckiem Andrzeja i Karoliny Ziemiańskich. Rodzina Ziemiańskich, jak większość ówczesnych mieszkańców wsi zajmowała się rolnictwem. Praca na polu była priorytetem i podstawą ich życia. Ludwik był niezwykle zdolnym człowiekiem, wykazywał talent rysowniczy. Piękno jego szkiców po dziś dzień pozostaje w pamięci rodzinnej. Jego nadrzędnym celem było zdobycie wykształcenia, co w środowisku wiejskim uznawane było za swego rodzaju fanaberię.

W Besku działały dwie szkoły: żeńska dwuklasowa prowadzona przez zakonnice i męska trzyklasowa. Po skończeniu edukacji w beskiej szkole Ludwik rozpoczął naukę w Państwowym Gimnazjum im. Królowej Zofii w Sanoku (obecnie Szkoła Podstawowa nr. 8 w Sanoku), wówczas jednego z najlepszych w regionie. Do szkoły uczęszczał na piechotę, co wiązało się z pokonaniem około 20 km drogi. Jeden z jego nauczycieli był negatywnie nastawiony do uczniów pochodzenia chłopskiego, to też w stosunku do Ludwika niejednokrotnie okazywał swoją niechęć. Inteligencja jego ucznia sprawiła, że stopniowo zmieniał do niego stosunek. Ludwik planował przystąpić do matury.

Ze względu na pobór do armii austro-węgierskiej Ludwik najprawdopodobniej matury nie zdążył napisać. Dokładana data jego poboru nie jest znana, było to prawdopodobnie pomiędzy rokiem 1915, a 1917. Okazał się być bardzo dobrym żołnierzem, o czym świadczą jego trzy medale: Medal Waleczności II klasy, Krzyż Zasługi oraz Krzyż Wojskowy Karola, a z oznaczeń na mundurze wynika, że był w stopniu Dowódcy Plutonu. Ludwik Ziemiański niestety I wojny światowej nie przeżył, zginął w bitwie nad rzeką Piawą toczoną od 16 do 23 czerwca 1918 roku na terytorium Wenecji Euganejskiej. Bitwa toczyła się między armią Austro-Węgierską, a oddziałami włoskimi, francuskimi i brytyjskimi. Zakończyła się klęską wojsk Austro-Węgier. Miejsce jego pochówku pozostaje nieznane.

Medale od lewej – Medal Waleczności II klasy, Krzyż Zasługi, Krzyż Wojskowy Karola

Medale od lewej – Medal Waleczności II klasy, Krzyż Zasługi, Krzyż Wojskowy Karola

I Wojna Światowa stała się tragedią dla Andrzeja i Karoliny Ziemiańskich, stracili w jej czasie dwóch synów – Ludwika oraz starszego o dwa lata Franciszka, który zginął od wybuchu granatu w czasie przechodzącego przez Besko frontu.

Opis fotografii wykonany na jej odwrocie przez mojego prapradziadka Stanisława Ziemiańskiego 10 lutego 1945 roku

Opis fotografii wykonany na jej odwrocie przez mojego prapradziadka Stanisława Ziemiańskiego 10 lutego 1945 roku

Po Ludwiku zachowały się tylko dwie fotografie, jednakże pamięć jego osoby w rodzinie pozostaje żywa po dziś dzień i mam nadzieję, że tak pozostanie już na zawsze. Jego historię szczególnie warto wspominać, ze względu na to, że nie miał dzieci, które mogłyby o jego życiu opowiadać swoim potokom.

Komentarze

Adres e-mail jest prywatny i nie będzie wyświetlany.

  • M

    Magdalena

    8 października, 2021

    Aż się łezka kręci w oku czytając taką historię przodków,to wspaniałe odkrywać swoje korzenie